Warstwy słownikowe o ograniczony
VI. Warstwy słownikowe o ograniczonym zasięgu
Aby sprawnie wypowiadać się i właściwie rozumieć wypowiedzi
innych osób, trzeba opanować cały system środków gramatycznych
języka. Czy jednak to samo dotyczy słownictwa? Czy
do formułowania wypowiedzi niezbędna jest nam znajomość całego
jego zasobu? Wiemy doskonale z praktyki, że tak nie jest;
co więcej, można zaryzykować twierdzenie, że nie ma ani jednego
użytkownika polszczyzny (nie wyłączając językoznawców),
który by przyswoił sobie całe bogactwo jej wyrazów. Z wieloma
słowami przeciętny Polak może się nie zetknąć w ciągu całego
życia, co bynajmniej nie komplikuje mu codziennych kontaktów
językowych. Słownictwo bowiem to gigantyczny magazyn
elementów „na wszystkie okazje" — i te zwykłe, bytowe,
i uroczyste, odświętne, i całkowicie już specjalne. Każdy z nas
użytkuje zaledwie maleńką i to najbardziej typową cząstkę tego
zasobu. Ilu więc słów potrzeba, abyśmy się mogli porozumieć
z otoczeniem? Badacze zajmujący się statystyką słownikową
obliczyli, że już znajomość 1500 najczęściej używanych wyrazów
umożliwia zrozumienie około 9 0% każdego tekstu (z wyj
ą t k i em artystycznych i specjalistycznych), a opanowanie 4000
— swobodne komunikowanie się w sprawach codziennych. Z danych
tych skorzystali specjaliści nauczania języków obcych; współcześnie
opracowuje się dwa typy słowników dla uczących się:
tak zwany słownik-minimum (1100—1600 słów), adresowany do
początkujących, i słownik podstawowy (4000—5000 słów) do użytku
słuchaczy zaawansowanych. Z pewnością jednak ważniejsza
byłaby odpowiedź na pytanie, ile naprawdę słów użytkuje
na co dzień nie cudzoziemiec uczący się języka polskiego, ale
rdzenny Polak w sytuacjach naturalnych. Tu znów z pomocą może
nam przyjść statystyka słownikowa: z nagrań magnetofonowych
języka mówionego o długości 100 000 wyrazów wyodrębniono niewiele
ponad 7000 haseł słownikowych. Znaczy to, że w wypowiedziach
powtarzały się wielokrotnie te same słowa: na przykład czasownik
być wystąpił w nagranych tekstach prawie 4000 razy, a zaimek
to — blisko 3500 razy. Można zatem określić liczbę słów systematycznie
przez nas używanych na 7000—8000. Jest to tak zwane
s ł o w n i c t w o c z y n n e . Oczywiście każdy z nas zna o wiele więcej
wyrazów, choć nie posługuje się nimi w wypowiedziach; ułatwiają
nam one jednak rozumienie rozmówców wywodzących się z innych
niż my środowisk i okolic Polski, odbiór tekstów dawnych, stylizowanych
itp. Tworzą one nasz b i e r n y z a s ó b s ł o w n i k o w y .
Stwierdzamy zatem, że w słownictwie współczesnej polszczyzny
istnieją takie warstwy wyrazów, z którymi typowy użytkownik języka
może się w ogóle nie zetknąć, oraz takie, które są mu wprawdzie
znane, ale składają się wyłącznie na jego bierny zasób słownikowy.
Obie te kategorie określimy wspólną nazwą: s ł o w a
o o g r a n i c z o n y m z a s i ę g u . Ograniczenia ich użycia mają charakter
różnorodny, można j e jednak sprowadzić do trzech podstawowych
rodzajów: 1) ograniczenia społeczne (zawodowe, środowiskowe,
regionalne), 2) ograniczenia chronologiczne, 3) ograniczenia
tekstowe.