Terminy i profesjonalizmy
1. Terminy i profesjonalizmy
Słownictwo specjalne zajmuje w zasobie słownym pozycję szczególną
zarówno ze względu na swą liczebność, wielokrotnie przekraczającą
liczbę wyrazów ogólnonarodowych, jak i na swoisty
charakter, niedostępność dla laików. Wyodrębniają się w nim
dwie warstwy: oficjalna — t e r m i n y oraz codzienna, obiegowa —
p r o f e s j o n a l i z m y .
Terminy różnią się wieloma istotnymi cechami od słów ogólnego
obiegu. Często bywają powoływane do życia planowo i kompleksowo
dla nazwania jakichś nowych zjawisk w nauce lub technice (np.
kształtujące się w ostatnich latach polskie nazewnictwo komputerowe).
Terminy powstałe spontanicznie także podlegają ścisłej rejestracji
i ocenie. Zajmuje się tym specjalna instytucja: Polski Komitet
Normalizacji, Miar i Jakości, rozstrzygający o tym, które z nich
mogą bvć dopuszczone do powszechnego obiegu. Jest to zatem dziedzina
słownictwa, której rozwój bywa sterowany, w przeciwieństwie
do żywiołowej ewolucji wyrazów ogólnych. Forma i znaczenie terminu
musi spełniać rygorystyczne wymagania. Termin powinien być:
— jednoznaczny, przynajmniej w obrębie danej dziedziny nauki
bądź techniki;
— ściśle zdefiniowany;
— wyłączny w swojej funkcji, pozbawiony synonimów;
— logiczny, o znaczeniu słowotwórczym możliwie dokładnie odpowiadającym
treści realnej;
— neutralny pod względem nacechowania uczuciowego i stylistycznego;
— zwięzły;
- w miarę możności rodzimy, a jeśli obcy — to o zasięgu międzynarodowym
;
— zbudowany poprawnie, tj. zgodny z normą słowotwórczą współczesnej
polszczyzny.
Oczywiście bardzo trudno jest spełnić wszystkie te postulaty jednocześnie,
zwłaszcza że niektóre wykluczają się wzajemnie; na przykład
zachowanie zasady rodzimości terminologii sprawia, że przestaje
być ona międzynarodowa. Najrzadziej chyba przestrzega się
zasady wyłączności terminu w określonej funkcji znaczeniowej.
Dość często rywalizują ze sobą dwie, trzy lub nawet cztery wspólnofunkcyjne
nazwy. Ten niekorzystny stan rzeczy wynika z trwałości
różnych tradycji w polskim nazewnictwie naukowym, przemysłowym
i rzemieślniczym. Starsza warstwa terminów w przeważającej mierze
opiera się na pożyczkach niemieckich, w nowszej, której rozwój datuje
się od momentu odzyskania niepodległości, tj. od roku 1918 — dużo
jest nazw rodzimych. Trafne, dobrze utworzone neologizmy swojskie
wyparły lub wypierają w naszych czasach wiele rażących germanizmów
terminologicznych, np. bormaszynę zastąpiła wiertarka, wasserwagę —
poziomnica, lutkolbę — lutownica, z zecerem konkuruje składacz. Nawet
w tradycyjnie międzynarodowym słownictwie morskim przyjęło się
sporo polskich neologizmów albo wskrzeszonych terminów historycznych,
np. nabrzeże zamiast keja, pachołek zamiast poler 'słupek do zarzucania
liny cumowniczej". W nowszym nazewnictwie specjalnym
urzeczywistnia się więc postulat rodzimości terminologii.
Natomiast do zasad starannie przestrzeganych należy ścisłe definiowanie
terminów i precyzja ich znaczeń. Znajduje ona wyraz
w tworzeniu nazw dwuczłonowych, a nawet wieloczłonowych, odzwierciedlających
najbardziej istotne cechy obiektu. A oto kilka
przykładów: żuraw suwnicowy, linowy, pływający 'typy dźwigów
portowych', krosno szybkobieżne, krosno nicielnicowe. Takie ścisłe
nazwy złożone są jednak niezgodne z postulatem zwięzłości terminów,
„nieporęczne" w użyciu. Dlatego w nazewnictwie przemysłowym
daje się raczej pierwszeństwo różnym rodzajom struktur skondensowanych.
Szerzą się więc złożenia typu dwusuw, samowyzwalacz,
wibromłot, zastępujące nazwy dwuczłonowe (młot wibracyjny),
formacje typu odciek, pozysk, przesył, wreszcie rzeczowniki z przedrostkami,
zupełnie wyjątkowe w języku ogólnym, a częste — właśnie
ze względu na swą skrótowość — w terminologii, np. półprzewodnik,
podziarno 'ziarno gorszej jakości'.
Najważniejsze źródło współczesnej terminologii stanowią rodzime
procesy słowotwórcze, dzięki którym powstało wiele przejrzystych
i trafnych neologizmów, np. obwodnica 'szosa okrążająca
miasto', biurowiec 'budynek przeznaczony na biura', wywietrznik,
dziurkarka. Terminologia wzbogaca się też zapożyczeniami, głównie
angielskimi, np. monitor, dekoder, radar. Trzecie źródło — to przekształcenie
na terminy wyrazów codziennego obiegu w drodze
zmiany ich znaczeń, np. kret 'maszyna do drążenia kanałów'; kołyska
'w górnictwie: urządzenie do odrzucania urobku", żabka 'maszyna
do ubijania gruntu', płaszcz 'osłona przewodu elektrycznego'.
Nazwy obrazowe są szczególnie pospolite w drugiej warstwie słownictwa
technicznego: wśród profesjonalizmów. Powstają one
w sposób nie kontrolowany, spontaniczny, wynikają z potrzeb codziennego
porozumienia w procesie pracy. Często są to po prostu
„poręczniejsze", skrótowe wersje oficjalnych terminów, np. scalak
układ scalony', magnesówka, kleszczówka 'suwnica magnesowa,
kleszczowa', iglak 'pilnik igiełkowy', imak 'imadło'. Tc swobodne,
obiegowe nazwy bywają — w przeciwieństwie do terminów — nacechowane
uczuciowo, często żartobliwe, wyraziste i dosadne, (np.
stara Felcia 'w słownictwie pracowników huty „Katowice": tokarka',
muchomorek 'brygadzista' — od czerwonego kasku). W słownictwie
szoferskim używa się połączeń: nabić kichę 'napompować dętkę',
sPrzęglo wyje, motor poci się, kopie, resory siadają, jeździec wybo-
rowy 'kierowca z zielonym listkiem', kartka z pozdrowieniami 'mandat'
itp.
Jak widać, słownictwo specjalne niejednokrotnie „zapożycza się"
w ogólnopolskim zasobie wyrazowym. Ale samo także wywiera nań
głęboki wpływ, co przejawia się zarówno w języku pisanym, jak i
mówionym. Czyta się na przykład w prasie, że „biblioteki są s t a c
j a m i p r z e k a ź n i k o w y m i kultury", ż e „spółdzielnie odgrywają
rolę k a t a l i z a t o r a na rynku towarowym". Przenośnie terminologiczne
przenikają również do poezji; porównajmy:
Ścigają mnie barwy r o z t a r t e w s i t a c h horyzontu,
c y n o w e d e s z c z e spadają z nieba wzniesionego z r t ę c i [...]
nóg ciężkim chrzęstem przemierzam ż ó t ć c h r o m o w ą piasku.
(J. Brzękowski. ..Kolory": podkr. D. B.)
Wielokrotnie liczniejsze są takie pożyczki w polszczyźnie mówionej.
Używamy np. związków na cały regulator, krótkie spięcie 'sprzeczka,
awantura', działać jak automat, przedstawiać co w telegraficznym
skrócie, ktoś o spóźnionym zapłonie ' osoba mało lotna". Szczególną
obfitością takich terminologicznych z pochodzenia określeń
charakteryzuje się słownictwo środowiskowe. Aktorzy mówią n p . .
że wykonawca załadował rakietę 'wygłosił swoją kwestię w nieodpowiednim
momencie', że gra z odkręconym potencjometrem 'przesadnie,
nadużywając środków ekspresji'. W słownictwie uczniowskim
występują żartobliwe nazwy człowieka: aparat, agregat oraz zapożyczone
z różnych dziedzin terminologii określenia ucznia pilnego
(młot pneumatyczny), zdolnego (komputer, wodolot), uczennicy palącej
(węglarka) itp. Gwara przestępcza przenośniami technicznymi
oznacza nawet części ciała ludzkiego: radary, reflektory 'oczy', słuchawki,
anteny 'uszy', lutownica, czujnik 'nos'. Terminologia służy
więc laikom j a k o bogate źródło nowych, nie zbanalizowanych środków
ekspresji.