Menu

Polecamy

Regionalizmy cz.2

Regionalizmy — zdaniem wielu osób, zwłaszcza wychowanych
w środowisku stołecznym — to wyrazy „gorsze", ujawniające prowincjonalność
osób, które się nimi posługują. Jest to opinia oczywiście
niesłuszna. Właśnie w lokalnych odmianach polszczyzny zachowało
się wiele pięknych wyrazów rodzimych, niepotrzebnie potem
wypartych przez pożyczki, jak choćby owa przechadzka, która ustąpiła
miejsca obcemu spacerowi. Znaczna część słów i form regionalnych,
które uchodzą za rażące, ma nie tylko ugruntowaną tradycję,
tak jak krakowskie spaźniać się czy wartaloby, ale jest nawet regularniejsza
od swych odpowiedników ogólnopolskich; dotyczy to na
przykład form dokonanych czasowników oglądać, przeglądać, zaglądać
— oglądnąć, przeglądnąć, zaglądnąć. Regionalizmy ubarwiają
język codzienny, który staje się coraz bardziej „znormalizowany",
a przez to pozbawiony jakiegoś indywidualnego piętna. Pełnią też
w kontaktach między ludźmi ważną funkcję, którą nazywa się p r e ze n t a c y j n a :
niezależnie od swej podstawowej treści informują
o środowisku terytorialnym, z którego wywodzi się nadawca wypowiedzi,
albo o miejscu jego zamieszkania, a czasem nawet o zmiennych
kolejach jego losu, jeżeli używa on regionalizmów różnych
dzielnic. Już choćby z tego względu warto znać polskie typowe zróżnicowania
prowincjonalne. Ale ich znajomość jest przydatna z innego
jeszcze powodu: niektóre z nich mogą komplikować porozumienie.
Chodzi o wyrazy mające odmienną treść w poszczególnych
częściach kraju. Krakowskie borówki to warszawskie czarne jagody,
kotlet to w Krakowie mięso bite, a sznycel — siekane lub mielone,
odwrotnie niż w Warszawie. Poznańska kromka oznacza piętkę chleba,
a nie dowolny jego kawałek, spodek zaś — to materac z pierza,
a nie podstawka pod szklankę. Takich „dwuwartościowych" regionalizmów
lepiej unikać w rozmowach z osobami mieszkającymi w innych
częściach kraju, aby nie podzielić losu pewnego krakowianina,
który na warszawskiej poczcie zwrócił się do uroczej panienki
w okienku: „Czy mogę panią prosić o rączkę?" ('pióro') i otrzymał
zgodę na małżeństwo.
Oczywiście nie zasługują na utrzymywanie rażące dzielnicowe
pożyczki z języków obcych, np. poznańskie germanizmy bana 'pociąg',
bryle 'okulary', heksa 'kobieta złośliwa', frechowny 'bezczelny,
arogancki', hajcować 'palić'. Inne natomiast wyrazy regionalne
warto traktować tolerancyjnie i z sympatią.

Strona główna

Sex randkisextelefonSex ogłoszeniaSex ofertyPorno