Archaizmy analiza
Analiza archaizmów pozwala wniknąć w mechanizm rozwoju języka,
wydobywa też na światło dzienne wiele ciekawych szczegółów
historycznych. Słusznie pisał wybitny językoznawca polski. Stanisław
Szober:
Obok silva rerum — lasu rzeczy — wyrasta, jak widzimy, silva ierborum, las wyrazów.
Las ten przemawia do nas tysiącem głosów, ale większość ludzi, jak ów mickiewiczowski
myśliwiec, zna go tylko po brzegach. Kto jednak wytrwałością, odwagą
i trudem przedostanie się w matecznikowe gąszcze jego wnętrza, ten w jego pełnych
tajemnicy głosach usłyszy praeeha dziejów narodu.
Archaizacja wyrazów nie jest procesem nieodwracalnym. Nawet
archaizmy całkowite mają szanse — choć zdarza się to bardzo
rzadko — wrócić do czynnego obiegu. Kiedy poszukiwano dobrego
polskiego odpowiednika wyrazu skaut, siągnięto po dawne, nieżywotne
już słowo harcerz, które niegdyś oznaczało żołnierza konnego
prowadzącego walki podjazdowe i potyczki indywidualne przed zasadniczą
bitwą. Podobnie po wojnie formę zorganizowanego, zbiorowego
wypoczynku nazwano wczasami, ożywiając w ten sposób
stary rzeczownik polski, regularnie występujący jeszcze w tekstach
XVI i XVII wieku (pisano wówczas np. ..Niech wam nie będą milsze
wczasy, dobra, delicje doczesne niżeli one wieczne".), lecz później
niemal całkowicie zapomniany.
Jeszcze częściej następuje przywrócenie słowa będącego archaizmem
częściowym. Wyrazy tego typu nabierają charakteru starannego,
wyszukanego, do czego przyczynia się ich „patyna" (np. dojmujący,
znamienity, podążać), czasem nawet zyskują nacechowanie
podniosłe (lico, spowić, podwoje) i dzięki niemu stają się stałymi
składnikami ściśle określonych tekstów: uroczystych przemówień,
napisów na pomnikach i nagrobkach, wspomnień o ludziach zmarłych,
artykułów rocznicowych itp. Nie jest to jedyna droga rozwoju
archaizmów częściowych. Niektóre z nich zabarwiają się odcieniem
ironii lub drwiny, zwłaszcza jeśli kiedyś oznaczały przedmioty dziś
niemodne, przestarzałe, „przedpotopowe", a więc śmieszne. Charakterystyczne
jest to, jak często taką wartość uczuciową zyskują nazwy
odzieży: kacabaja, salopa, lejba, kapota oznaczają dziś ubranie
niezgrabne, zbyt obszerne, zniszczone.
Przede wszystkim jednak utrzymuje archaizmy przy życiu pełnienie
różnorodnych funkcji stylistycznych. W dziełach prozatorskich są
środkami stylizacji, umożliwiają odtwarzanie kolorytu minionych
epok. Mistrzowsko posługiwał się nimi na przykład w swych powieściach
historycznych Henryk Sienkiewicz. A oto barwny wizerunek
pana Andrzeja Kmicica:
Łuna od niego biła, tak wydał się urodziwy. Ż u p a n miał z lamy srebrnej,
d z i e r z g a n y w r z u t y gwieździste, od których szedł blask na całą postać, a zapięty
wielkim szafirem pod szyją. Na to k o n t u s z z błękitnego aksamitu, pas biały, ceny
niezmiernej, tak subtelny, że przez pierścień można go było przewlec. Srebrzysta szabla,
usiana szafirami, zwieszała się u pasa na jedwabnych r a p c i a c h . za pas zaś zatknął
b u z d y g a n rotmistrzowski, mający powagę osoby oznaczać. Dziwnie zdobił
ten strój młodego rycerza i piękniejszego męża t r u d n o by było w całym tym niezmiernym
tłumie zebranym w Kiejdanach znaleźć.
Pan Michał westchnął patrząc na niego i gdy Kmicic zniknął za drzwiami c e k h
a u z u , rzekł do pana Zagłoby:
Z takim przy b i a ł o g ł o w i e a n i r a d y !
W poezji wyzyskuje się inną cechę archaizmów: ich niezwykłość,
świeżość na tle codziennego słownictwa. Archaizmy — tak jak indywidualne
neologizmy — stają się oryginalnymi, przykuwającymi
uwagę środkami poetyckiego wyrazu.
Porównajmy fragmenty utworów Józefa Czechowicza:
owoc ten targowisko z r o n i t o skute dżdżu szydłem
(„opowiadanie"; podkr. D. B.|
w ciemności p r z e g o n n y powiew
na dachach strzelistych jak pacierz
noc czarna jamą
niewidzialni trzepocą o r ł o w i e
(„prowincja noc"; podkr. D. B.)
W dziele literackim zatem wyrazy dawno zamarłe, znane tylko
słownikarzom, czasem zajaśnieją nowym blaskiem.