Menu

Polecamy

Wyrazy nacechowane stylistycznie

6. Wyrazy nacechowane stylistycznie
Spośród warstw słownikowych o ograniczonym zasięgu obfitością
1 różnorodnością wyróżnia się słownictwo wyspecjalizowane stylistycznie.
Spróbujmy omówić ważniejsze przynajmniej zróżnicowania
t e g o rodzaju.
Każdy z nas, ucząc się języka ojczystego, opanowuje całą gamę
środków, które mogą przekazać tę samą informację, ale nie są bynajmniej
równoważne, nie występują wymiennie, lecz bywają dobierane
odpowiednio do sytuacji. O mężu własnym lub cudzym mo-
żna powiedzieć małżonek, stary, chłop albo posłużyć sic. połączeniami
towarzysz życia, dozgonny towarzysz itp. Trudno sobie nawet
wyobrazić zgorszenie, które wywołałaby oficjalna formuła grzecznościowa:
Zechce pani przekazać swemu małżonkowi ukłony (wyrazy
szacunku, pozdrowienia itp.), gdyby w jej składzie zamiast wyrazu
małżonek użyto słów chłop lub stary. A przecież są one całkowicie
na miejscu w rubasznym, przyjacielskim powiedzeniu: Pozdrów
swojego starego! Uściskaj od nas swojego chłopa! O wyborze zatem
wyrazów tak lub inaczej nacechowanych stylistycznie decyduje typ
związku, który łączy rozmówców, jego charakter — formalny lub
prywatny, familiarny.
Ale w przytoczonej formule grzecznościowej rażą nie tylko zbyt
swobodne, nieco trywialne wyrazy chłop i stary; byłyby w niej niestosowne
także bardzo staranne, a nawet podniosłe wyrażenia towarzysz
życia, dozgonny towarzysz, zakrawałyby wręcz na drwinę. Ich
naturalnym miejscem są teksty innego rodzaju niż zwykła, choćby
nawet oficjalna rozmowa. Konstrukcje te można spotkać w przemówieniach
jubileuszowych, wspomnieniach pośmiertnych, a zatem
w wypowiedziach, na które się składają środki stylu retorycznego,
„wysokiego".
Mówiąc, dobieramy więc elementy słowne do różnych okoliczności
pozajęzykowych: typu rozmówców, charakteru i celu wypowiedzi,
jej miejsca, odbioru publicznego bądź indywidualnego itp. Język
ułatwia nam to zadanie, ponieważ istnieją w nim stałe zespoły
środków wyspecjalizowanych, przydatnych na określone okazje. Nazywamy
j e jego o d m i a n a m i f u n k c j o n a l n y m i .
Nasuwa się jednak pytanie, jak daleko sięga owa specjalizacja:
czy poszczególne warianty stylistyczne polszczyzny mają słownictwo
sobie tylko właściwe? Oczywiście odpowiemy na nie przecząco.
Ogromną większość stanowią w każdym tekście wyrazy „bezbarwne",
wspólnoodmianowe. Trzeba dopiero badań statystycznych, aby
ujawnić, że owe słowa wspólne pojawiają się w tekstach różnych stylów
z zupełnie inną częstością. Dla przykładu: rzeczownik rada występuje
w stylu publicystycznym 17 razy częściej niż w artystycznym.
plan — 15 razy, problem — 14, budowa, zadanie — 8 razy, cel, praca,
kraj — 6 razy. A oto podobne zestawienie użyć niektórych wyrazów
w stylu naukowym i artystycznym: przykład— 15 razy częściej
w naukowym, okres, punkt — 10 razy, stopień — 8 razy. Ale i styl
artystyczny ma swoje słowa częste: zaimek ja pojawia się w nim
55 razy częściej niż w realizacjach stylu naukowego. Statystyka słownikowa
pokazuje więc, że odmiany funkcjonalne języka różnią się
głównie inną częstością występowania tych samych elementów.
Nie znaczy to jednak, że nie zachodzą między nimi różnice jakościowe.
W poszczególnych wersjach stylistycznych polszczyzny
kształtuje się warstwa słów. swoistych. Konkretny tekst zawiera ich
bardzo mało, są one zaledwie „rodzynkami" w masie wyrazów neutralnych,
ale mają charakter bardzo wyrazisty, pozwalają natychmiast
rozpoznać przynależność stylową wypowiedzi. Rażą także
na tle tekstu inaczej wystylizowanego, stanowią w nim — jak już
wspominaliśmy — wyraźny dysonans, zwykle komiczny dla odbiorcy
(np. w zdaniu z powieści: „Machinalnie z a p ł a c i ł za kawę i wstał
od stolika" — śmieszy modyfikacja: „Machinalnie u i ś c i ł za
kawę..."). W stylu naukowym ową warstwę swoistą stanowią t e r m
i n y i tak zwane w y r a z y o g ó l n e : abstrakcyjne nazwy stosunków
i współzależności zachodzących między zjawiskami realnymi
(wynikanie, pochodzenie, współwystępowanie itp.), działań intelektualnych
(obserwacja, wniosek, teza, dowodzenie itp.). Styl urzędowy
wyróżniają typowe k a n c e l a r y z m y — słowa odnoszące się
do różnych czynności administracyjnych, np. awizować, prolongować,
monitować, kontrola, wymiar (podatków, opłat), podanie, załącznik,
zezwolenie, koncesja, pewna liczba utartych formuł, zwykle
przestarzałych, jeśli chodzi o skład słowny: uprasza się p.t. Klientów,
interesantów; niniejszy (dokument...); rachunek opiewa na..., a
także częste użycia wyrazów i wyrażeń „nakazowych": winien, powinien,
obowiązany jest, zobowiązuje się obywatela do... Dla stylu publicystycznego
znamienna jest mieszanina terminów społecznych,
politycznych, ekonomicznych (zarządzanie, kwalifikacje, kadry, planowanie,
budżet, prezydium, komitet, organ, instytucja) i środków
obrazowych, stanowiących jednak nie metafory indywidualne, lecz
pewne stereotypy: wyścig zbrojeń, zimna wojna, klimat odprężenia,
pakiet propozycji rozbrojeniowych itp. Najtrudniej jest określić sferę
środków typowych dla stylu artystycznego. Na ogół uważa się za nie
tzw. p o e t y z m y : ruń, toń, gorzeć, spowić, nieboskłon, ale po
Pierwsze — charakteryzują one teksty poetyckie, a nie prozatorskie.
Po wtóre — współczesna poezja świadomie odcina się od elementów
t e g o rodzaj u jako środków utartych, zbanalizowanych, a więc nie-
zdolnych oddziałać na odbiorcę. Spróbujmy więc określić znamienne
cechy słownictwa artystycznego na podstawie analizy dwu tekstów:
fragmentu prozy i utworu poetyckiego.
[...] Wszedł między drzewa, usiadł na starym pniaku i czekał. Ciemne c h m u n
tworzyły jakby włok szeroki, który ciągnął się od j e d n e g o do drugiego końca widnokręgu
i zwisał długimi matniami. Każde ich o k o wytrząsało deszcz sypki, ciepły, lecący
jakoby puch. W głębi zostawał czysty przestwór, rozkoszna, seledynowa toń,
w którą wcielała się p u r p u r a zorzy r a n n e j . U samego brzegu dalekiego horyzontu pokazały
się białe i rumiane obłoczki, budzące widokiem swoim dziwne wzruszenie,
niby otwarte, prześliczne oczy kobiece, gdy marzą. Było cicho, tak cicho, że dawało
się słyszeć siąpienie cichego dżdżu w kałużach dziobatych od padających kropelek
Po ziemi sączyły się wszędzie małe strumyki, jak dzieci pełne wesela, które nie wiedzą,
z jakiej przyczyny i dokąd z radością-w podskokach lecą.
(S. Żeromski. ..Ludzie bezdomni")
Już na pierwszy rzut oka uderza różnorodność tworzywa słownego
tego urywka. Składają się nań i wyrazy typowo literackie, poetyzmy
(przestwór, purpura, seledynowa toń), i archaizmy (wszędy,
wesele 'wesołość'), i terminy rybackie (wlok, matnia), i przymiotniki
oceniające, kwalifikujące (rozkoszny, prześliczne), i wreszcie elementy
zupełnie codzienne (pniak, wytrząsać, sypki). Właśnie użycie
tych słów neutralnych, obiegowych jest najbardziej charakterystyczne:
występują one mianowicie w niezwykłych kontekstach, które narzucają
im nową wartość wyobrażeniową: dziobate kałuże, rumiane
obłoczki, sypki deszcz, wytrząsać deszcz. Osobliwy jest zwłaszcza
związek siąpienie dżdżu, w którym wyraz potoczny, niewyszukany
sąsiaduje — i kontrastuje — z formą przestarzałą, poetycką.
Sprawdźmy jeszcze nasze obserwacje, analizując tekst poetycki:
oj zaszumiały chmiele Winogrady
ponuro p o n u r o
kiedy sypnęło lazurowym gradem
za górą
oj i pomknęły n a d o b n e panienki
po ługu po ługu
zsuną! się wężyk srebrzysty maleńki
po pługu
oj malowany panic muzykancie
zła chwila zła chwila
już się most z pawiem na młynowym stawie
przechyla
0 j w siwej burzy o p a d a ł o kwiecie
i liście i liście
jużci pług w kuźni młotkami bijecie
ogniście
oj malowany panie muzykancie
umykaj umykaj
śmierć twoja błyszczy na stalowym kancie
jak mika
oj skrzypki skrzypki z samorodnej lipki
zakwilą zakwilą
długo się będą osmucały chmiele
tą chwilą [...]
(J. Czechowicz, „pieśń o niedobrej burzy")
I tu również warstwę słowną tworzy stop najróżniejszych pierwiastków:
licznych wyrazów przestarzałych (winograd, nadobny,
młynowy, (to) liście, osmucać się), gwarowych (lug, jużci), poetyzmów
(lazurowy, kwiecie), wreszcie słów neutralnych, ale osobliwych
(samorodny, mika, kwilić) lub uwikłanych w nietypowe związki
(siwa burza, bić ogniście). Możemy już teraz powiedzieć, że wyróżnikiem
stylu artystycznego są nie wyrazy jakiejś jednej warstwy słownej
— bo twórcy korzystają z najróżniejszych złóż słownikowych
— ale rzadkość, niezwykłość użytych elementów oraz ich niecodzienne,
indywidualne skojarzenie.
Wiemy już, że poszczególne style funkcjonalne charakteryzują
się swoistym zestawem środków. Czy jednak różnice słownikowe
przysługują każdej odmianie funkcjonalnej języka? Bardzo często
mówi się o rozbieżnościach słownych dzielących pisany i mówiony
typ polszczyzny, a jako przykład podaje się odmienne serie spójników:
lub, lecz, bowiem, albowiem, przeto, oraz, wszakże — i albo,
ale, bo, więc, i, jednak. Łatwo można się przekonać, że takie rozgraniczenie
użycia obu typów spójników nie odpowiada praktyce językowej,
istnieją bowiem teksty pisane, w których spójniki albowiem,
wszelako wyglądałyby po prostu śmiesznie (np. prywatne listy) i odwrotnie
— wypowiedzi mówione, w których takie środki wcale nie
rażą (np. wykład, wystąpienie w dyskusji naukowej). Forma mówiona
lub pisana wypowiedzi nie wpływa więc na dobór słownictwa
sama przez się. O wiele istotniejsze jest to, czy tekst ma c h a r a k t
e r o f i c j a l n y , adresowany do dużego grona słuchaczy lub czytelników
czy też p r y w a t n y , f a m i l i a r n y . Jest oczywiście pewien
związek między kształtem pisanym a oficjalnym charakterem
wypowiedzi; to, co ukazuje się drukiem, z natury rzeczy ma zasięg
publiczny i oczywiście bywa odpowiednio starannie wystylizowane.
Mówienie natomiast zakłada na ogół kontakt z jednostkowym odbiorcą
i formę swobodną, improwizowaną. Od tej zasady odbiegają
jednak różnego rodzaju wystąpienia publiczne: wywiady radiowe i telewizyjne,
przemówienia, odczyty, które swym kształtem stylistycznym
niemal się nie różnią od tekstów pojawiających się w druku.

Strona główna

Sex randkisextelefonSex ogłoszeniaSex ofertyPorno