Menu

Polecamy

-1. DIALEKTOLOGIA


Mowa ludu polskiego wyszła w 1911 r. jako trzeci tom serii pt. Popularna Biblioteka Przyrodnicza pod redakcją prof. Ludwika Brunera. Bruner był profesorem chemii fizycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego i — jak podaje Wielka Encyklopedia Powszechna PWN — był także krytykiem literackim, poetą i nowelistą. Nitsch uważał za stosowne poprzedzić tekst krótkim wyjaśnieniem:
Kilka słów wyjaśnienia faktu, dziwnego może dla wielu, że książka niniejsza ukazuje się w Popularnej Bibliotece Przyrodniczej. Nie odmówiłem redakcji tego wydawnictwa swego współudziału, bo językoznawstwo pod niejednym względem bliskie jest naukom przyrodniczym. Nie mówiąc już o istocie badanego przedmiotu, który niecały mieści się w zakresie ludzkiej kultury, zwrócę uwagę na bardzo ważną stronę metodyczną: oto lingwistyka w większej mierze dąży do ujmowania faktów w formy ogólne (ile możności ścisłe) niż do wyjaśnia-n i a zjawisk jednostkowych, będącego wybitną cechą badań nad historią kultury. Roztrząśnięcie tego stosunku do dwu głównych działów nauki wymagałoby osobnej rozprawy, kilka unaoczniających szczegółów jednak znajdzie czytelnik w pierwszym rozdziale książki.
Kilka stron dalej Nitsch oświadcza, że językoznawstwo zajmuje miejsce na pograniczu dwu wielkich działów: przyrodniczego i humanistycznego: "Dziś językoznawstwo odeszło od takiego poglądu: akcentuje się to, że język jest wytworem społecznym, ale w pierwszej połowie 19 wieku dominował w językoznawstwie pogląd, że język jest funkcją organizmu ludzkiego, a językoznawstwo — nauką przyrodniczą". Uniwersytecki nauczyciel Nitscha, Lucjan Malinowski, był jeszcze zwolennikiem tego kierunku. Echem tamtych czasów jest może tytuł książki Anieli Gruszeckiej-Nitschowej: Cale życie nad przyrodą mowy polskiej. Chodzi o życie Nitscha, w całości poświęcone studiom nad językiem polskim, w szczególności gwarom, mniej poddanym intelektualnej obróbce niż język literacki, a więc bliższym "przyrodzie".
Gdy Nitsch przystępował do pisania swojej książki — było to chyba na przełomie 1910/1911 r. — miał już pełne (w ramach możliwości) rozeznanie we właściwościach gwar rdzennej Polski. Opis gwar Polski północnej i zachodniej opublikował między 1905 i 1908 r.; z podobnych opisów reszty zrezygnował z nie wyjaśnionych powodów. Przeszedł do syntezy całości. Przyczyną była może propozycja opracowania takiej syntezy dla encyklopedii filologii słowiańskiej, zamierzonej przez Cesarską Akademię Nauk w Petersburgu. Po dłuższych namysłach i pertraktacjach z redaktorem encyklopedii, Vat'rosławem Jagiciem, uczeni polscy zrezygnowali ze współpracy z nim, a postanowili sprawy polskie przedstawić w Encyklopedii polskiej. Dwa tomy pt. Język polski ukazały się w 1915 r., czyli w drugim roku wojny.
Bardzo skróconą syntezę wydał Nitsch pt. Próba ugrupowania gwar polskich (1910). Były to opracowania bardzo zwięzłe, polegające na przedstawieniu najważniejszych zjawisk, według których można Polskę podzielić na areały językowe. Były one przeznaczone dla specjalistów i wydrukowane w czasopismach naukowych, za to Mowa ludu polskiego miała trafić do rąk inteligentów z bardzo różnym przygotowaniem, a więc miała być popularna. Zamiar ten się udał: widać, że autor włożył wiele wysiłku, aby się wypowiadać jasno, bez nadużywania terminów specjalnych, aby się nie zapuszczać w zbędne szczegóły. Mimo to było Nitschowi dane przeżyć rozczarowanie — książka nie zwróciła na siebie większej uwagi. Jeszcze po wielu latach Nitsch wspominał o swoim zawodzie. Nie był on zawiniony przez autora. Tak to było dawniej i tak jest dzisiaj, że nasze społeczeństwo nie wychodzi poza najprostsze poradnictwo językowe, słowniki ortograficzne. Bardziej uzasadniony byłby żal do językoznawców, ale czegóż można się było spodziewać, skoro można ich było policzyć na palcach obu rąk, a przy tym żaden nie znał się na dialektologii! Upływ ponad osiemdziesięciu lat od ukazania się Mowy ludu polskiego trochę obniżył jej wartość, ale tylko trochę. Pewne fakty znamy dziś lepiej, znamy pewne fakty nowe, pewne procesy objaśniamy dziś inaczej. W przypisach zwraca się na to uwagę, ale jest ich niewiele. W grę wchodzi tu głównie rozdział II i III, za to wielką wartość ma rozdział V i następne. Czyta się je z pożytkiem i przyjemnością. Podobnego przedstawienia omawianych w nich spraw czytelnik nie znajdzie nigdzie; nie znajdzie także w moim Zarysie dialektologii polskiej, gdzie się wprawdzie cytuje więcej przykładów, ale wykład o nich jest bardzo zwięzły, jak to bywa w podręcznikach. Załączona mapa została uwspółcześniona według mapy w Zarysie dialektologii polskiej (1962). Jestem przekonany, że wielu językoznawców dowie się mnóstwa rzeczy ciekawych z tej książki, która (niesłusznie) zeszła w cień, bo uniwersyteckim językoznawcom wydawało się, że w Dialektach języka polskiego Nitsch zamknął całą swoją wiedzę o gwarach.

Strona główna

sexSex ofertysexsextelefonSex ogłoszenia