Menu

Polecamy

Rozdział II. Cechy głosowe gwar polskich: pełnogłoski ścieśnione i nosowe, tzw. mazurzenie, spółgłoski podniebienne: wargowe i tylnojęzykowe, zmiany międzywyrazowe, akcent cz. 2


Że brak d na wschodnim pograniczu Małopolski, podobnie jak i brak tamże "mazurzenia" pojawił się wskutek mieszaniny z Rusinami, nie mającymi d, wymawiającymi natomiast sz cz ź, to już najmniejszej nie ulega wątpliwości. Bezpośredni tego dowód mamy dzisiaj tam, gdzie w Chełmszczyźnie szerzy się między etnograficznymi Rusinami język polski: np. koło Parczewa bezpośrednio graniczą z sobą stare gwary mazowieckie o wymowie cdrny, sukdcie z nowopol-skimi, wymawiającymi czarny, szukacie. Gdy się zważy, że zupełnie te same właściwości spotykamy bardziej na południe, np. w polskich okolicach nad Sanem, to niepodobna nie stwierdzić, że także w zakresie zjawisk językowych te same okoliczności mimo znacznej odległości epok i miejsca te same za sobą pociągają skutki. Że w należących tu gwarach galicyjskich spotyka się a na znacznie większym obszarze niż w Lubelskiem, to ma swoją przyczynę historyczną. Wiemy, że tamte okolice są polskie od kilku chyba stuleci, polonizacja ich następowała prawdopodobnie w tej epoce, kiedy a istniało jeszcze w języku literackim; natomiast wschodnie części Lubelskiego polszczyły się dopiero w ostatnich dziesiątkach lat, głównie pod wpływem prześladowań religijnych. Przypuścić też można, że ilość elementu polskiego była między przodkami dzisiejszych nie mazurzących Polaków znaczniejsza między Wisłokiem a Sanem niż nad Wieprzem.
Aby wyczerpać rzecz o a, dodam jeszcze, że na całym obszarze pierwotnej Polski jedna tylko znajduje się wieś nie znająca tej głoski, mianowicie Nowe Kramsko pod Babimostem na samej granicy Brandenburgii i Śląska. Ciekawy to przykład zupełnej odrębności jednej wsi od całego otoczenia. Nie wiemy co prawda, jak mówiły niegdyś sąsiadujące z Kramskiem na zachód wsie polskie, dziś zupełnie zniemczone, ale od całej dzisiejszej Wielkopolski różni się ta wieś długim szeregiem właściwości językowych, że przytoczę tylko dla przykładu wymowę ę: zómby, pióńć, czasem z zatratą nosowości: gósty, gósi, zmianę a (nie tylko d) przed nosowymi w ó: sióno, kazónie, róźóniec, pón - póna, zachowanie końcowego y: ryby, stary. W całej przyległej Wielkopolsce wyrazy te brzmią: zymbyj, piyńć, gysty, gysi, siano, kouzańe, różaniec, pun - pana, rybyj, staryj. Różni się też w odmianie, np. kowalowi, kołodziejowi lub siedzime, niesime, gdy zresztą w Wielkopolsce kowoulewi, kolodziejewi i siedzymyj, niesymyj, w słowniku, np. jesieć 'rzeszoto', wydbónek 'dożywocie', staruszek 'dziadek w rodzinie', choćby tylko co do brzmienia, jak jyździoro 'jezioro', czklo 'szkło', wreszcie nawet w składni: u moich ojca, do Starych Krómska itp. Umyślnie przytoczyłem większą ilość przykładów, by pokazać, jakie "osobliwości" spotyka się czasem w zabitych od świata deskami stronach. Oczywiście, że dziś jak wszędzie, tak i w Kramsku giną te cechy: niegdyś istniały one może w przyległych wsiach Dolnego Śląska, dziś, w jednej wsi zachowane, tracą rację bytu.
Inaczej ma się rzecz ze ścieśnieniem innych pełnogłosek: ó i ą są bezwyjątkowe w całej Polsce, drobne różnice zachodzą tylko w ich wymowie: król lub jak w języku literackim krul, kopać, kompać, kómpać lub kumpać. To, co piszą czasem o braku ó u Mazurów pruskich lub w Suwalskiem, polega tylko na powierzchownej obserwacji: prawdą jest tylko, że w tym północno-wschodnim kącie Polski ó znacznie podobniejsze do o niż do u, ale pominąwszy odosobnione przykłady, jak sosty, siódmy, osmy, różnica między ó a o, np. między nos 'nóż' a nos lub między Bok a bok zachowuje się stale. Toteż nie uważałbym wcale za pewne twierdzenia, jakoby u drobnej szlachty litewskiej ó równe było o, twierdzenia popieranego czasem przez rymy Mickiewicza w rodzaju Podkomorzy - panny Róży lub odmówi - starcowi, czemu zresztą przeczą nierzadkie inne typu: wózku - francusku. Sam nie miałem sposobności zbadać tego na miejscu. Prawie że bezwyjątkowe jest też zwężenie e, albo zachowującego odmienne brzmienie od i y, np. chleb, świeca, albo też równającego się z nimi: chlib, świca, grzych, tyź (tak przeważnie w centrum Polski i ku wschodowi). Wyjmują się tylko dwie okolice: część wschodniej Małopolski, mniej więcej od Miechowa po Kielce, i Łowickie. Że jednak e tam niegdyś istniało, na to mamy dowody. Tak np. w Łowickiem obok form jak śnieg, mleko, chlew, śpiewać, świeca, grzech itp. pozostało jednak kilka wyrazów z i y: klij, wliść, tyź, podobnie jak w mowie niejednego "inteligenta" mimo całego forsownego oduczania go od "niepoprawnego" e zostanie ono w jakimś wyrazie, zwłaszcza w często a pospiesznie używanym, np. wisz, powidz. Nadto spotykamy u Łowiczan e zamiast y lub i przed / /: motel, bel, bela, beli, sielny, w której to pozycji w innych gwarach mamy często e lub y: siela, sielny lub siyla, siylny. Widoczna stąd, że w epoce zmiany i przed / / jeszcze tam e istniało i że potem dopiero wszelkie e, czy to pochodzące z e, czy z i, przeszło w e. Coś podobnego koło Miechowa, choć znów z innymi osobliwościami: oto e ginie tam tylko po spółgłoskach niepodniebien-nych: rzeka, brzeg, grzech, tez, zostając po podniebiennych: wierzba, śmiech, pierwszy, świeca (lub wiyrzba itd.), a zupełnie ten sam rozdział pojawia się między e a e innego pochodzenia: obok gesi, zeby, rędzina 'rędzina' mamy tam ciezko, mięso, pieta, obok zeł 'żył', zela, ciesel sie - piel, robieli, obok z księdzem, z bratem - z uogniem, kijem itp. Późność zatraty e wszędzie tu widoczna.
Inną, bardzo ważną dla dialektów polskich kwestię głosową stanowią pełnogłoski nosowe. Już w języku literackim pisanym uderza tu pewna niekonsekwencja: dlaczego nosowe e pisze się przez ę, a nosowe o nie przez o, lecz przez ąl Przecież to nie francuskie nosowe a, np. w dansefl Rzecz ta musi mieć przecież przyczynę. Już bez znajomości naukowej gramatyki języka polskiego można by postawić dwie możliwości: albo dzisiejsze nasze c brzmiało kiedyś jak nosowe a, albo też, na odwrót,znak a oznaczał kiedyś dzisiejsze o — i obie z nich miałyby w sobie trochę prawdy. Już samo zajrzenie do dawniejszych druków polskich pouczy nas, że nasze a oznaczano tam przez d {matka), istniejące zaś do dziś ludowe a, pośrednie między a a o, przez a (ptak, prawda), czyli że napisanie ząb, kąsać miało w w. XVI tę wartość, co dzisiejsze ząb, kąsać. Nadto wiele z dzisiejszych gwar
Mowa ludu polskiego
wykazuje zupełną jednolitość w traktowaniu ą i d przed nosowymi. Gdy mianowicie w typowej dzisiejszej wymowie klas wykształconych jednakowo się wymawiają końca i w koncie 'w kącie', lont 'lont' i ląd', kompas i kompiel, to w gwarach ludowych rzecz się ma inaczej. W typowym dialekcie wielkopolskim wartość ustna literackiego ą jest stale ta sama, co wartość d przed spółgłoską nosową, zasadniczo zaś różna od o przed nosowymi: wymowa pełnogłoski w zump, piuntyj, wiuzać zgadza się z wymową słów zumek, czytumyj, sum 'sam' i 'są', dum 'dam', różni się jednak od wymowy kuóń, uoguón 'ogon', duóm 'dom'. Tak samo we wschodniej Małopolsce, gdzie zanikła nosowość pełnogłosek, mamy zdp, piaty, wiązać i zamek, sam, gdy o przed nosowymi przechodzi w u: kuń, uogun, cerwuny. Wynika z tego, że ą także w języku literackim brzmiało dawniej jak ą, a dopiero po zaginięciu w nim głoski d stało się nosowym c.
Dla uniknięcia pomieszania używam nadal stale ą dla nosowego a (jak we franc. danser), a nosowe o oznaczam przez o (kąsać). Konieczne to jest, gdy się rozważa zachowanie się w gwarach pełnogłoski ę, bardzo często brzmiącej tam jak ą: ząby (lub zamby), piąta (lub pianta), piąć (piańć), rąka (ranka)2, miąso, gąsijązyk, wąźe — oto wymowa powszechna na Kaszubach, w Borach Tucholskich, części Krajny, na Kociewiu, w ziemi chełmińsko-dobrzyńskiej, na całym Mazowszu pierwotnym (pas od Płocka przez Warszawę po Siedlce), u Kurpiów, w zachodniej Warmii. Na południu pojawia się także, ale z pewnymi zmianami: na Śląsku pruskim mianowicie w całym podanym zakresie tylko na lewym brzegu Odry, dalej ku wschodowi zaś tylko po spółgłoskach niepodniebiennych, a więc zamby, gąsty, gąsi, ranka, gdy po podniebiennych występuje tu już ogólnopolskie ę, tyko ze ścieśnieniem e: pieńć, pienta, mięso, język (lub piyńć, jyzyk itp.). Na podgórzu małopolskim przeszło to ą w o, wskutek czego powstały gwary o jednej tylko nosówce o, która wreszcie traci często nosowość i przechodzi w o. Taka wymowa (zcmby, ręka, gęś, pięta, mięso, język lub nawet zoby, roka, gosi, piota, jozyk ciągnie się od Oświęcimia wąskim pasem przez Andrychów, na południe od Myślenic aż po Limanowę, oddzielając sobą narzecze krakowskie od góralskiego. Małopolskie miasteczko Kęty, zachowane w imieniu Jana Kanty w swojej dawnejszej postaci z ą (ań), u ludności okolicznej nosi dziś nazwę Koty.
Jakiż jest stosunek wymowy ę do ą, zemby do zambyl Niewątpliwie wyszły one z jednego prapolskiego brzmienia pośredniego, z jakiegoś ą (ą), z którego potem jedne okolice rozwinęły ę, drugie ą. Z dzisiejszego ich rozłożenia wynika jasno, że wymowa ę znamionowała centrum Polski, a więc Wielkopolskę, Łęczyckie, Małopolskę; granice jednak dzisiejsze na pewno nie są już pierwotnymi, przesunęły się na korzyść ę. Można by tak sądzić już zupełnie apriorycznie, opierając się na powszechnym fakcie rozszerzania się tych dialektów, które dały podstawę mowie klas wykształconych. Mamy jednak i pewne dowody bezpośrednie. Oto istnieją nieliczne zresztą dialekty, np. na Pałukach (lewy brzeg Noteci aż po Żnin), gdzie każde a przed spółgłoską nosową zamienia się na e lub e: sieno, koleno, napisene, tern, sema, pan - pena itp. Powierzchownie rzecz biorąc, można by niektóre z nich uważać za pozostałość form prasłowiańskich (por. rosyjskie ceno, KOJteno, czeskie seno, koleno), do większości ich jednak, mianowicie do wszystkich tych, gdzie a nie jest poprzedzone przez /', objaśnienie to zastosować się nie da (por. ros. i czes. tam, sama). A zatem dopiero w tym dialekcie przeszły an, am w en, em (czy en, em), stać się zaś to mogło w ten mniej więcej sposób. Na Krajnie mówi się nie tylko dambowe, pianta, ranka, ale też lan, ciamno, tan dziań, tamu dobramu, w Wielkopolsce dembowe, pienta, renka, ciemno, len, dzień, temu dobremu (lub piynta, rynka, tyn, tymu...). Gdy pod wpływem wielkopolskim zaczęły formy z a uchodzić za niepoprawne, pozbywano się ich, wprowadzając e na miejsce każdego a przed m n. W przesadnym jednak dążeniu do "poprawności", do zjednoczenia się z mową "lepszą", posunięto się za daleko i przemieniano nie tylko ciamno, dobramu na ciemno, dobremu, ale również panna, tam, pisane, ściana, kolano na penna, tern, pisene, ściena, koleno. Byłoby to więc zjawisko tego samego rodzaju co tak pospolite dziś "szadzenie", tj. wprowadzanie literackich sz cz ź dź nie tylko na miejsce gwarowych, ale i na miejsce ogólnopolskich s c z dz, a więc nie tylko w wyrazach jak szary, źólty, czarny, jeżdżę, ale też w szadzić, kazać, czaly, w rózdze. — Drugi taki dialekt z wymową semi, sieno znajduje się przy ujściu Sanu do Wisły, a więc blisko miasta, którego nazwisko Sandomierz (dzierżawcze do staropolskiego imienia Sędomir, jak Kazimierz do pierwotnego Kazimir) formą swą dziś jeszcze świadczy, że mówiło się tam niegdyś sądzia, sąk itp.

Strona główna

sextelefonsexSex ofertyPornoporno