Menu

Polecamy

Rozdział IV Ugrupowanie gwar polskich: odrębność Kaszubów, podział gwar czysto polskich, ich charakterystyka


W poprzednim rozdziale pokazałem szereg właściwości gwarowych, ugrupowanych według działów gramatyki; omówiłem po kilka przykładów z głosowni, słowotwórstwa, odmiany, składni i słownika. Teraz rozłożę ten materiał geograficznie, przedstawię wzajemny stosunek i cechy charakterystyczne główniejszych narzeczy. Zanim jednak to uczynię, poświęcić muszę osobny ustęp mowie Kaszubów, o których dotąd tylko przygodnie wspominałem.
Sprawa kaszubska szczególnego nabrała rozgłosu od lat dwudziestu. Wiedziano i przedtem o znacznej odrębności językowej tego szczątka dawniejszych Pomorzan, ale traktowano ją raczej ze strony żartobliwie literackiej. Dość szeroką sławę zyskał sobie dialektem napisany poemat Jarosza Derdowskiego O panu Czorlińscim, co do Pucka po sece jachoł (1880). Do czego innego dążył wprawdzie Florian Cenóva, który oparłszy się na obiektywnym badaniu mowy Kaszubów, głosił w trzeciej części XIX w. ich narodową odrębność, ale opinie i tendencje jego nie wywołały głośniejszego oddźwięku. Przyczynił się do tego prócz innych powodów także fakt, że naukowa znajomość gwar kaszubskich na bardzo niskim jeszcze stała poziomie. Podniósł ją dopiero, a równocześnie burzę "narodową" wywołał Słownik języka pomorskiego czyli kaszubskiego Stefana Ramułta (1893), książka dziś już trochę przestarzała, ale stanowiąca epokę w naukowym badaniu kaszubszczyzny. Bo autor napisał dzieło wyłącznie i ściśle naukowe, a jego w tytule już zaznaczone twierdzenie, że "mowa Kaszubów nie jest bynajmniej narzeczem polskim, ale odrębnym językiem słowiańskim" — zupełnie nie miało jakiegokolwiek celu politycznego. Toteż w innych warunkach nikt by do tego nie przywiązywał praktycznego znaczenia. Przecież np. mowę Prowansalczyków powszechnie uznaje się w nauce za osobny język romański, a mimo to nikt nie wątpi o ich francuskiej narodowości, skoro się sami za Francuzów uważają. W naszym jednak położeniu politycznym czysto naukowa opinia wywołała publiczną burzę. Zarzucano autorowi, że rozrywa jedność Polski, że ułatwia rządowi pruskiemu tworzenie "narodowości" kaszubskiej. Zapomniano przy tym, że rząd pruski stworzył też i utrzymuje w spisach ludności osobny język mazurski, jakkolwiek nie było jeszcze uczonego, który by w dialekcie Mazurów pruskich widział co innego, jak poddział narzecza mazowieckiego, tego samego, które obejmuje znaczną część Kongresówki. Roznamiętnienie jednak w sprawie Ramułta doszło tak daleko, że uczciwi skądinąd ludzie nie cofali się w tym wypadku przed oszczerstwami. Humorystyczną stronę niektórych z tych napaści stanowiła obawa przed nowo wymyślonymi odmianami liter, niezbędnymi, jak widzieliśmy, w każdym naukowym badaniu dialektu.
Jak mówiłem, Słownik Ramułta wywołał wielki ruch naukowy na polu kaszubszczyzny, która dzięki pracom głównie Bronischa i Lorentza jest dziś językowo tak zbadana, jak żadna inna część Polski. To wielkie zainteresowanie się językoznawców odbitym od świata dialektem pochodzi z wyjątkowej jego roli w systemie "pokrewieństwa" języków zachodniosłowiańskich. W sporze, jaki się tu wywiązał, na stanowisku zupełnej odrębności Kaszubów stanął obok Ramułta jeden tylko Lorentz; przeciwnie, wprost za jedną z gwar polskich uznali ją bez specjalnych badań Bruckner i Karłowicz, przy czym ostatni posunął się tak daleko, że widział w niej tylko podrzecze grupy wielkopolskiej czy mazurskiej. Dziś żadne z tych ekstremów nie znajduje zwolenników w kołach ściśle naukowych: ogromna większość badaczy, np. z Polaków Baudouin de Courtenay, z obcych Bronisch i Mikkola zbliżają się mniej więcej do zdania, wypowiedzianego jeszcze przed czterdziestu laty przez znakomitego lingwistę Schleichera. Według niego językowa familia lechicka dzieli się na wschod-niolechicką (polską) i zachodniolechicką (połabską, wymarłą w w. XVIII), kaszubszczyzna zaś stanowi między nimi przejście.
Pisałem w rozdziale I, jak dalece względne i naukowo obojętne jest każde skwalifikowanie danej mowy jako język czy jako dialekt. W tak bliskim pokrewieństwie jak tutaj wyrobienie się osobnego języka literackiego i narodowego zależne jest od mnóstwa okoliczności i czynników kulturalnych, a zupełnie obojętne na teoretyczne sądy nauki.
Chociaż więc mowa Kaszubów jest dzisiaj tylko szczątkiem, to przecież w systemie narzeczy polskich zupełnie odrębne należy się jej stanowisko. Przede wszystkim musi się je podzielić na kaszubskie i polskie we właściwym znaczeniu słowa, jeżeli kto woli, to na polsko-kaszubskie i czysto polskie, a dopiero po wyłączeniu kaszubszczyzny dzielić można właściwe polskie na wielkopolskie, małopolskie, śląskie, mazowieckie, stanowiące wszystkie razem grupę przeciwną kaszubskiej.
Cechami zasadniczo różniącymi gwary kaszubskie od właściwych polskich są między innymi: 1) odrębny akcent, na północy ruchomy, na południu zawsze na pierwszej zgłosce wyrazu; 2) nie zmieniony porządek głosek w prasłowiańskiej grupie or (warna, skarnia, gard, np. Starogard — pol. wrona, skroń, gród); 3) formy typu stołp, wolk, polny wobec polskich slup, wilk, pełny; 4) podniebienność spółgłosek przed każdym prasłowiańskim zgłoskotwórczym (czwidrty, cwiardy, zamidrz, pocar, gdy w polskim czwarty, twardy, zamarzł, potarł; 5) zatrata nosowości prasłowiańskiego ę przed wszystkimi spółgłoskami prócz przedniojęzykowych niepodniebiennych, np. pisc, cygnie, trzisc, klęczeć, celeca (pol. pięść, ciągnie, trząść, klęczeć, cielęcia); 6) istnienie osobnego rodzaju tylnego e, będącego jak gdyby pełnogłoską otwartą w stosunku do ścieśnionych i u; 7) zastąpienie ogólnopolskich ś ź ć dź przez s z c dz {sedzec, zelony); 8) wyłączne używanie przyrostka -iszczę, np. pastwiszcze, zamczeszcze (pol. pastwisko, zamczysko).
Do oceniania ważności niektórych z tych znamion, zwłaszcza 2., 3. i 4., potrzebna jest głębsza znajomość naukowa języków słowiańskich, wskażę więc tylko, że zestawienie ruskich woróna, górod, czeskich vrana, hrad, serbskich vrana, grad, polskich wrona, gród, łużyckich wrona, hród z kaszubskimi warna, gard i połabskimi wornó, gord ujawnia odrębność kaszubszczyzny i jej bliski związek z wymarłą mową Połabian.
Natomiast cechy 5. i 6., choć obce polszczyźnie, zbliżają mimo to Polaków z Kaszubami. Bo warunki zaniku nosowości w dawnym ę są w kaszubskim te same, co warunki zachowania polsko-kaszubskiego 'e bez przejścia w 'o 'a, stosunek celeca do celąta ten sam, co np. plecie (kasz. piece) do plotę lub w lesie (kasz. w lese) do las. Podobnie stosunek źid- źeda, reba - rib, lud - ledze, cud - ceda jest zupełnie ten sam, co w pol.-kasz. ras - razu, chleb - chleba, wóz - wozy (kasz. woze). W obu więc razach typowe cechy polskie są u Kaszubów przeprowadzone z daleko większą konsekwencją, doprowadzone do eks-tremu, czyli że język ich jest pod niejednym względem, według trafnego wyrażenia Baudouina de Courtenay: plus polonais ąue le polonais meme.
Inna rzecz, czy wszystkie te cechy znamionują dziś całą kaszub-szczyznę. Otóż tak wcale nie jest: większa ich część żyje w całej pełni tylko na północy, a niektóre nawet u wymierających Kaszubów pomorskich, tzw. Slowińców, zachowały się tylko szczątkowo; tak np. tylko niemiecka nazwa pomorskiego miasta, przejęta niegdyś przez Niemców od miejscowej ludności, brzmi Stolp, u Słowińców nazywa się ono dziś Slepsk, co odpowiada polskiemu Słupsk. Objaśniają to zjawisko dwie okoliczności: po pierwsze tylowiekowy wpływ języka polskiego literackiego (głównie przez Kościół) i sąsiednich gwar polskich, po drugie zaś fakt, że do dziś zachowały się te tylko gwary kaszubskie, co najbliższe były czystej polszczyźnie, stanowiły przejście od niej do gwar czysto pomorskich. Takim przejściem jest dziś cała południowa kaszubszczyzna, gdzie z wymienionych cech zachowały się tylko 1. (w zmienionej postaci), 6. i 7., a niektóre inne, zwłaszcza 2. i 3., może tam nigdy w całej pełni nie istniały.
Dzisiaj na Pomorzu zaledwie szczątki Kaszubów w powiatach słupskim, lęborskim i bytowskim nie uległy jeszcze germanizacji. W Prusiech Zachodnich najbardziej na południe wysunięte są i graniczą z czysto polskimi osady Męcikał, Olszyny, Zamość, Miedźno w powiecie chojnickim, w kościerskim zaś Nowa Kiszera, Adamowy, Grabowo.
Także z punktu widzenia praktycznego, mianowicie wzajemnej zrozumiałości polszczyzny i kaszubszczyzny, należy rozróżnić dwa obszary. Mieszkańcy południowego z nich porozumiewają się z Polakami bez najmniejszej trudności, bo mowa ich to właściwie mieszanina czy przejściowa gwara polsko-kaszubska. W tym języku, i to nie bez wpływu polskiego, piszą poeci kaszubscy: Derdowski i Majkowski. Toteż na nich sądu o zrozumiałości kaszubszczyzny opierać nie można. Natomiast części północne, mniej więcej począwszy od Kartuz, mają gwarę trudno zrozumiałą nie tylko dla inteligencji polskiej, ale nawet dla przedstawicieli przyległych narzeczy polskich, mających przecież z Kaszubami dużo wspólnego, chociażby w zapasie wyrazów. Sami Kaszubi, nawet z samej północy, od wieków przyzwyczajeni do literackiej polszczyzny, rozumieją ją dobrze, ale nieraz wstydzą się swej wyśmiewanej gwary i popisują się przed obcymi niemczyzną. Ta silna ich językowa odrębność jest dla polskości bądź co bądź niekorzystna.

Strona główna

Sex randkisextelefonSex ogłoszeniaSex ofertyPorno