Rozdział IV Ugrupowanie gwar polskich: odrębność Kaszubów, podział gwar czysto polskich, ich charakterystyka cz. 3
Dla unaocznienia mowy Warmiaków, najbardziej zapomnianej części ludu polskiego, przytaczam w niej ustęp treści etnograficzno-gospodarskiej. Pochodzi on ze środka kraju, gdzie pierwotne jązyk, ciamno przeszły już pod wpływem gwary wschodniej w język, ciemno.
Co to za robota s tern lnem! Siemnie w maju sieli abo i późni kouo śfentego Antoniego. Jek len yuros, to napszód zakściay, psięknie modro, to potem dostay guófki; jek te gyófki biyi żoyte, to biuo cias go wirwać. Kobzieti, dziefczini rwali i ziózali f snopki. Potem pszizieźli do stodoyi na klepsisko i drapali rafami chuopi na uawach drewniannech z goździami drewniannemi, a starsze dzieci pszisiadali. Potem go do wodi zazieźli i yuyożili w bagno to moczisko i pszikrili syómó i deskami, kamnieniami abo i nawalili psiaskem i kampami, jek chto mniay, cobi nie spyinóy i dobże wimók. Muszay leżić z yosium aż jedenaście noc' i, kedy w zimn' i wodzie. No to potem jek buy cias' wijnóńć, to wijneli i powozili na pole chyopi a bziayki rozpościerali go, to na rosie muszay leźić aż paździora sie krusziyi; to go zebrali, potem terli na cierlicach i pszi terciu na cayi fsi buya yuciecha, bo sobzie pomagali. Pszi tern terciu nalepszi gricht biyi surgayi ś ciasta yot sitnego chleba yupsieczóne i goróncem mlekem polane i jedzone. Na zieczór po skończóni robocie zagrali i tańcowali. Teras kożdi gospodasz tilo ze sfojeni ludziami yobrabzia len, ale psierwuj to sobzie pomagali, do rwania to dziefka gospodasz posyay drugemu, a do tercia posiyali jen i drugem dziefka i paropka, abo córka i sina, jek chto mniay.
Z grupy dialektów "mazurzących" od południa łączy się z Wielkopolską Śląsk. Wyżej już była mowa o jego "nie mazurzącej" części południowej, przylegającej do obszaru językowego czesko-morawskiego. W ogóle sąsiedztwo czeskie charakterystyczne nadaje piętno południowo-zachodniemu Śląskowi. Na obszarze jego nie o wiele mniejszym niż brak "mazurzenia" występuje kilka konsekwentnie przeprowadzonych cech czeskich, głosowo-morfologicznych. Tak np. w deklinacji rzeczowników nijakich na dawne -i/e powszechne są tam formy na -i: kdzani, stawieni 'budynek', źyci, wiesieli 'wesele', podobnie też -i w deklinacji zaimków i przymiotników o tematach pod-niebiennych, np. głupi dziecio obok dobre, głupigo — dobrego, mojimu — temu; w koniugacji panują tam formy podrzył, trzył, podrzyte kabaty, umrzyty 'zmarły' i -m w 1. osobie 1. pojed. mogem, piszem, nosim.
Bez porównania większy jest zewnętrzny, żeby tak powiedzieć, wpływ czeski nie polegający na systematycznym przeprowadzeniu pewnych cech gramatycznych, lecz na poprzejmowanych bezładnie formach lub wyrazach czeskich. Przyczyną była długowiekowa przynależność Śląska do krajów korony św. Wacława, ciągnąca za sobą aż do połowy XIX w. czeskie urzędowanie, czeskie śpiewy w kościele, czeskie szkoły. Tym tłumaczą się zadziwiające fakty, że obok tak rdzennie polskich form jak bałamęt, poręcznik (gdzie w języku literackim i w innych dialektach polskich nie ma już polskiej nosówki), jak gańba (gdzie w literaturze panuje czeskie h) albo wreszcie jak czyrwiony, wiesieli z typową polską podniebiennością w — spotyka się dość często maso, swatki 'świątki', patnost '15', dewatnost '19', padesat '50', tahnóć 'ciągnąć', hruby, hróm, czasem uczytel, welebny (o księdzu) itp. Ogromny też jest wpływ czeski w słownictwie: obili 'zboże', kladziwo 'młot', hóśle 'skrzypce', lemiec 'kołnierz', obec 'gmina', ocel 'stal', browek 'wieprzek', dlaźka 'podłoga' — to tylko nieliczne próbki wpływu, zalewającego mowę niektórych zwłaszcza osobników. Wprawdzie czechizująca działalność wymienionych czynników już dość dawno ustała, ale ich miejsce zajął inny: czeskie kierownictwa przedsiębiorstw przemysłowych, działające oczywiście inaczej i na bardziej ograniczonym terytorium.
Dla unaocznienia tego właśnie wpływu posłuży list, pisany po dłuższym pobycie w Morawskiej Ostrawie przez Ślązaka z Istebnego, jednej z wsi góralskich mieszających sz ź cz dź z ś ź ć dź, co się też wyraźnie odbiło w piśmie. Że w nim też widać czeską ortografię (ś ć zam. sz cz), to mniejsza, uderza jednak znaczna ilość form w rodzaju dostał, dobra (bez a), zdrawy, zlata, cisice 'tysiące', wice 'więcej', tu kartku, za niu, mohło, ja sem 'jestem', nawet wyrazów jak spisz 'prędzej', zupełnie w Istebnem nie znanych.
Niech będzie pohwalony Jezus Krystus moja złata Marenko ja će pozdrawujem na niezliczene razy a czesziłoby mie to gdyby će tyh moih paru slow przi dobrem a stałem zdrawiu wynatreficz mohło ja sem hwała Panu Bogu zdrawy a powodzeni moje jak w tej smutnej Ostrawie tu kartku Cosz mi pisała toh dostał i tak czi zaniu dziękujem bardzo pięknie pisześ mi aż przijadem na odpust ale moja złoto Marenko nimożem rad byh bardzo przijehacz aleh dostał kartku ku wojsku na dewatnastego usz muśiu bycz w czeszinie na 13 dni tak mi to mila Marenko niepasuje jehacz usz dodom teraz a zaś potem zatydzień bardzo mie to mierzi że nimożem jechacz usz śe tam musziś sama za ten czas czeszicz bo ja gdyżby nie to to byh przijeł ja uś spieś nieprzyjadem aż na patnastego we sztwartek w to święto tak byh će prosził moja nejmilejsza Marenko jak byś mogła prziszć do Jabłonkowa tak byś mogła prziszć na procziwko mie szak to trefi we święto to możesz gdybyś prziśła dopolednia tak jaby teś przijehał o poł dziewiątej A jak byś aż popoledniu to jaby przijeł o drugi możeś tatów poproszicz to će puszczom Tak bycz tak dobra Marenko a otpisz mi czi przijedzieś abyh wiedział isto być tak Marenko dobra a jak nie bedzieś mogła to mi teś odpis tak će tesz jeszće raz miła Mareniczko pozdrawujem na sta na cziszice a jeszće wice Tak teś pozdrawujem bardzo pięknie ujca ciotkem aby će teś puszczili raz za rok a ucześ śe usz tam bardzo dobrze natem otpuśće a mie tesz kąsek tej ućehi zostaw jak przidem tak to pismo zawiram a sto gębiczek czi posyłam wiernie će miłujący Paul
a nie gniewej śe że na takim papierzu a tomek uś zdrawy.
Że mimo wszystko język tego listu polski, rzecz widoczna. Jak dalece zaś po jednym czasem słowie określić można pochodzenie piszącego, na to jeden przykład: na takim papierzu. Skąd turzu? Oto w kilku wsiach koło Jabłonkowa zamiast końcowego rz występuje pod wyraźnym wpływem słowackim r, np. nie gwor, nie kur, a w deklinacji obok pierwotnych piekarza, karćmarzowi, przi piekarzu — piekor, karćmor. Na wzór tego stosunku do mianowników dochtór, jor 'wiosna' powstają dalsze przypadki do dochtorza, na dochtorzu, na jarzi, a więc i do papier — na papierzu. Tak więc, obok mieszania sz ź cz z ś ź ć, ta właśnie forma ogranicza pochodzenie autora listu do kilku wiosek.
Na ogół należy Śląsk do tych dzielnic, co zachowały znaczną archaiczność języka. Przyczyna tego jasna: strony te, od prastarych czasów polskie, ale dawno oderwane od centrum kultury polskiej i od języka literackiego, nie przechodziły z nim tych zmian, którym w ciągu wieków ulegał. Stąd staropolskie wyrazy (nowsze brano z czeskiego) i formy (np. ów aoryst na -ch), nawet starsza głosownia. Wszystko to spotykamy też w innych okolicach o podobnych warunkach historycznych, np. na Kaszubach i w górach, w przeciwieństwie do dialektów nowszych, tak omówionych już wyżej, jak i mazowieckich, o których niżej.
Ślązaków z małopolskimi góralami nie łączą żadne wspólne przebyte zmiany językowe, ale mają oni dwa takie same archaizmy.
Jednym z nich jest owa pozostałość aorystu; drugim zachowanie się w niektórych grupach głosowych pierwotnego i bez przejścia w y. Na Śląsku jest to powszechne po rz, które pochodząc w języku polskim od podniebiennego niegdyś f, mogło mieć wtedy po sobie tylko i; gdy potym rz zupełnie się odpodniebienniło ("stwardniało"), i przeszło w y. Tę samą naturę miały dawniej także sz ź cz dź c dz, co przy sz ź cz do dziś widać w języku rosyjskim, w wymowie np. cistyj lub choćby tylko w ortografii żitb, oszibka, gdzie ii szi wymawiają się już jak źy szy. Otóż gdy na całym Śląsku mówi się pielgrzimka do Rzimu, grziby itp., a nad samą granicą morawską także czisty, słuźi, to w górach, na odwrót, po rz bywa już i y, ale po s z c dz, odpowiadających ogólnie polskim sz ź cz dź, stale zachowuje się pierwotne i: cisty, wilci, sije, zidy, sitko 'wszystko' itp., co tak charakterystycznie uderza od razu ucho każdego przybysza, choćby zupełnego w sprawach językowych laika.
Poza tymi i innymi archaizmami i poza omówionym wyżej brakiem w nich głoski ch gwary góralskie systemem gramatycznym niewiele odbiegają od innych małopolskich, na załączonej mapie nie widać prawie między nimi różnicy. Rzeczywiście te cechy, co wyróżniają Małopolskę od sąsiednich narzeczy wielkopolskich czy mazowieckich, są jej wspólne z Podhalem, to, czym ono się różni, nie może służyć do zasadniczych podziałów, choć silnie w ucho bije. Tak np. wymowa e zam. y, np. bedło, piętko, łeso gura zakrewo, nie mająca oczywiście nic wspólnego z kaszubskiem e, jest tylko tutaj silniej zaakcentowana niż w reszcie Małopolski, gdzie jednak każde y chyli się ku e, w przeciwieństwie do północy Polski, gdzie y = i: południowopolskie tj, ryba, półn.-pol. ti, riba.
Bardzo słabo wymawiają górale końcowe m, czasem nawet zupełnie ono ginie: pote, z bratę poseł, z Klimke 'z Klimkiem', z pane boge. Że nie z Klimkie, to wpływ innych przypadków: Klimka, Klimkowi, Klimków, mających k, nie ki. Takie wyrównania w odmianie nie bywają cechą jednego dialektu. Tak i tutaj: nie mówiąc już o tym, że formy w rodzaju skaranie boskie z takiem pijdkem dochodzą od gór aż niemal po Kraków, przytoczę, że np. na Krajnie obok typowych tam cijauciem 'kijakiem' częste są też cijdukem, mlekem, w niektórych miejscach nawet mięciem byłoby absolutnie niemożliwe, zanadto zrywa się w takim razie związek z mleko.
Że jednak w praktyce gwara krakowska np. bardziej różni się od podhalańskiej niż od dalszych sobie teoretycznie wielkopolskich, przyczyna tego leży w słowniku i w pewnych formalnych wpływach słowackich. Słowacki jest tu przede wszystkim akcent, zawsze na pierwszej zgłosce wyrazu: Zd^kopane, ze Zakopanego, dó Poronina, póckajciez dó niedziele, słowackie czasem u zamiast oę: duć duło i nowotwór do tego duje 'dmie', tu i ówdzie h zam. g: hruby, kohut, Uftry i wiele innych faktów.