Menu

Polecamy

Rozdział IV Ugrupowanie gwar polskich: odrębność Kaszubów, podział gwar czysto polskich, ich charakterystyka cz. 5


Bezpośrednio za Łowickiem — już Mazowsze. Językowo rozpada się ta dzielnica na dwie zupełnie wyraźne części: dawniejszą i nowszą. Stare Mazowsze — to pas ciągnący się głównie po prawej stronie Wisły od Skrwy aż mniej więcej po Kozienice i Łuków. Jak zwykle w okolicy kulturalnej cechy gwarowe dość są zatarte, inaczej niż np. w Łowickiem lub Kieleckiem. Najlepiej zachowują się na południo-wschodzie, w Garwolińskiem. Oprócz wpływów samej Warszawy mamy tu do czynienia z drugim jeszcze czynnikiem, z liczną drobną szlachtą, która żyjąc trybem zupełnie chłopskim i przeważnie od tego chłopa ciemniejsza, mówi przecież językiem nieco bliższym książkowemu.
Znacznie wyraźniej niż nad Wisłą występuje to na Mazowszu późniejszym, w dzisiejszych* guberniach płockiej i łomżyńskiej. Zwłaszcza we wschodniej części różni się język chłopski od drobnoszlacheckiego, a choć różnica ta redukuje się prawie do jednego zjawiska, to przecież przenika ono cały język. Tylko chłopi mianowicie mówią niasto, niód, nita i ziara, poziezić, u szlachty, stale "mazurzącej", prawie zawsze mamy mjasto, mjód, wjara, wjesać.
Z całego tego obszaru wyróżniają się Kurpie; obok Łowickiego najwybitniejszy może w Polsce przykład wyraźnej językowo-etnograficznej odrębności. Oparta ona znów na wiekowej odrębności ekonomicznej, na odmiennych warunkach bytu. Toteż i dziś, mimo że "puszcza" kurpiowska należy już do przeszłości, wyróżniają się jej niegdyś wolni mieszkańcy od sąsiednich, pańszczyźnianych dawniej chłopów większą żywością umysłu i swobodą obejścia. Pamiątka dawnych królewskich lasów pozostała też w fakcie językowym: jest to jedyny kąt Kongresówki, gdzie nie używa się nazwy cesarz ani car, lecz po staremu mówi się król. Co do systemu gramatycznego zaś, tą zachowaniem a i wymową ę jak ą (gąsta trawa) łączą się oni z Mazowszem pierwotnym. Uderza fakt, że te same dwie cechy występują na Warmii, najdalszym kraju kolonizacji częściowo przynajmniej mazurskiej, ale kwestia ewentualnego bliższego między nimi związku bardzo trudna jest do rozwiązania.
Dla ilustracji przytaczam kolędę kurpsieskę, po niej zaś pieśń z dalszego Mazowsza. Oto kolęda:
Scąśliwe Betlejam, niasto Dazidowe,
Ze sią nam zjaziło odkupsianie nowe:
Kristus się nam narodziuł, bi nas wiswobodziuł
Od niewoli satańskiej. Nam sią nie dostało scąścia takowego, Biźwa w nasej puści nieli zrodzonego Jezusa Kristusa, abi nasa dusa
Serdecnie go ucciła. U nas w Ostrołance, na puści starostsie Nie bułbiś sią rodziuł w takowam ubóstsie: Mawa izbów ziele i ciepłe pościele.
Bułbiś leżał jak w puchu. Chociaż ci nam warci drewek zabraniajp, Uzdi i siekieri w lasach zabzierajp, Jednag, biźwa bili choć nocp zwozili
Suche drewka dla Ciebzie. Niałbiś i kapustką i buracki, Panie, Z tłusto zieprzozinp zawse na śniadanie, Mlecko z jagiełkani, chlebek z kartoflani,
Z niodam wódki flasecką. A na obziad biźwa skrzecków18 naskwarzili I kasi gricanej tłusto nakrasili, Zajpc, kuropatwi, choć połów niełatwi.
Bułbi, Panie, dla Ciebzie.
8 skwarków.
Niałbiś i kosulką z partu cianiuchnego, Sukmanek do kolan z sukna puscańskiego, Faworecek drogi, kurpsiki na nogi
Bilibiźwa zrzędzili. A ze sią tak, Panie, spodobało Tobzie, Ześ ucierpsiał bziedą w maluchnej osobzie. Przijnij serca chańci, niej Kurpsiów w paniańci
Tu na puści i w niebzie. Aman.
A oto pieśń ze wschodniej części Mazurów pruskich:
Leciaui zórazie bez pole krzicpco,
Spotkiaui dziewcine do suuzbi idpco:
"Cicho, dziewce, nie puac, nie lamentuj w sobzie,
Ma Pan Bóg staranie i w suuzbzie o tobzie".
"Jek ja nie mam puakiać, ludzie sie dziwujo,
Ze suawnech rodziców dziatki usyugujo.
Oj ciężki zal ciężki sercozi mojemu,
Jeko kianieniozi w drodze lezpcemu,
Bo kto idzie drogo, trpci kianień nogo,
Tak ci i me trpci sierotkie ubogo.
Ach Boże mój, Boże, z wysokiego nieba,
Daueś mi docekiać Sierockiego chleba".
Pozostaje jeszcze do omówienia całe pogranicze wschodnie od Biało- i Małorusinów. Że północna jego część, Suwalskie, najświeższym jest może nabytkiem polszczyzny, tego dowodzi nie tylko brak typowych dla dalszego Mazowsza form jak ziara, kanień, swat, dwa krowy, ale też wyraźne resztki białoruskie tej gwary, np. szczątki akcentu ruchomego: dawniej, delikatniej, prendzej (nie mówiąc oczywiście o daleko sięgającym akcencie śpiewnym), nieodłączanie sie od czasownika: kupa sie 'kupuje się', sie robi, nawet uón nie się jnul 'mył', brak rz: repa, rondowy las, tchór itp. Tu i ówdzie świadczą też o tym formy jak dęb, węz, golęb, tworzące się na wzór dębu, dęby, gołębie u ludzi niezupełnie władających polszczyzną, a potem już w języku zostające.
Oto próbka mowy z powiatu białostockiego:
Było dwuch braci: jeden biedny, drugi bogaty. Biedny prosiuł, aby bogaty dał mu woła zaorać pole. Alez ten bogaty mówi tak: "Nie dam tobie wołów, az u mnie bedo chrzciny". Zona miała syna. Idzie reno do brata i mówi: "Teraz mozes wzipść wołów". Prysedsy ten wzioł tech wołów i posed orać. Ore na polu, a idzie śmierć. Sie pyta śmierci: "Dzie ty idzies?" Tak ta śmierć powieda jemu: "Ide do twego brata po tego synka". Jon wzioł prosić: "Nie idź, jenego tyło docekali; weź woła zarżnij na miejsce synka". Jona zarżnęła woła, ta śmierć. Prychodzi w te pore do brata bogatego. "Bez co ty nie orał?" — pyta. "Bieda, prysła śmierć i zarżnęła woła". Alez ten brat mówi na niego: "Sam zarznoł woła" — i pozwał jego do sondu. Ido joni do sondu obydwa, alez kole drogi ugręzła innemu chłopoju kobyła, tak jon prosi jech dwuch, zeby joni pomogli wycipgnońć. Bogaty nie chciał, a biedny posed. Jek wzioł pomagać, tak oberwał kobyle ogon. Tak ido we dwuch na jenego do sondu. Zachodzo do karcmy. Bogaty z tern drugiem, co miał kobyłę, posiadali na ławce, a ten winowny ni miał dzie usipść, usiad na kołyskie żydowskie, a tam było dziecko. Jek ta kołyska sie przechilila, tak jon i to dziecko zadusiuł. Idzie i ten zyd, ociec dziecka, na sond...
O wschodnim, nie mazurzącym pasie Małopolski pisałej wyżej.

Strona główna

sextelefonSex randkipornoSex ofertysex