Rozdział V Słownik gwarowy: jego doniosłość, wyrazy na oznaczenie roślin uprawnych i zwierząt domowych, sprzętów gospodarskich, urządzeń rodzinnych itp. Etymologia ludowa cz. 2
Z polnych roślin rosnących w zbożu wszędzie jednako zwie się kękol; bławatek zaś ma jeszcze nazwy chaber, głowacz, modrdk.
Rzecz prosta, że jeżeli nie wszystkie, to większa część tych faktów ściśle jest związana z historią gospodarskiej kultury danej rośliny; gospodarstwo i język wzajemnie się tu mogą objaśniać.
Mniej rozmaitości powinno być w nazwach drzew. I istotnie, poza takimi różnicami, jak np. czeska nazwa modrzewia na Śląsku brzim, spotyka się tu tylko takie drobne zmiany, jak modrodrzew, modrzeń lub możdżeń; że w górach mianują go świerkiem, to przejęcie nazwy literackiej nie sprawiające zamieszania, bo na całej góralszczyźnie, śląskiej czy małopolskiej, świerk zwie się ze słowacka smrekiem; podobnie na północy Polski mówi się o jodłach, jeglach, jeglijach, choć jodeł tam nie ma, tylko świerki. Trafiająca się w Prusiech Zachodnich forma skowron powstała na wzór niemieckiego: Lerche 'skowronek', Ldrche 'modrzew'. W przypadkach indywidualnych mógł tu działać po prostu wpływ szkoły, gdzie dziecko poznało to rzadkie drzewo, bywają jednak i przejęcia nazw najpospolitszych, np. kaszubskie dana 'świerk', wzięte z Tanne.
Z innych pospolitych drzew notuję góralską nazwę jarzębiny: skorusyna. Nazwanie drzewa wiśniowego jagodzidrko (zob. s. 96) poszło oczywiście od uważania jego owoców za jagody. Więcej rozmaitości w krzewach i owocach polnych i ogrodowych: tak np. porzeczki (też purzecki) w całym prawie zaborze pruskim mają nazwę świętojdnki (niem. Johannisbeereń) lub krótko jdnki, agrest na Śląsku — wieprzki. Znane są wreszcie różnice w nazwaniach borówek czy brusznic, czarnych jagód itp.
Ciekawe też, że rosnące drzewo wcale nie zawsze nazywa się drzewem, powszechne jest to słowo tylko w znaczeniu materiału. Gdym np. na Kaszubach kazał dziecku przetłumaczyć zdanie: der Vogel sitzt auf dem Baume, usłyszałem ten ptóch sedz' i na chójce (tj. na sośnie), na Kociewiu: ten ptak siedzi na wierzbie, koło Złotowa na Krajnie: ten ptouk siejdzi na wiśni. Zupełnie wyraźnie odbija się w tym charakter kraju, np. na piaskach kaszubskich nic prawie prócz chójek nie rośnie. Zaznaczam jeszcze co do wiśni, że w omawianej niewielkiej okolicy, gdzie domy otoczone są sadami wiśniowymi, nie tylko dzieci tak mówią: nawet stara kobieta wskazując mi drogę, kazała iść koło wiśni, którymi były jakieś nieowocowe drzewa, naszą wiśnię zaś zwała jagodzidnko. Rzecz prosta, skoro najpospolitszy w obejściu domowym gatunek przybrał znaczenie drzewa w ogóle, trzeba go było przemianować, co też uczyniono według podobieństwa jego owoców do jagód. — Ale nie na tym koniec. Obok wierzby (też w Lubawskiem słyszałem np. wiśniowa wierzba, witkowa wierzba 'wierzba') ma rosnące drzewo na Śląsku nazwy: gałoź, gaj (też w Małopolsce), patyk, sadzonka, szczepek (to samo na Mazurach pruskich), najczęściej jednak mówi się tam z czeska stróm. Czasem wprawdzie odnoszą się nazwy jak gałoź lub szczepek tylko do drzew owocowych koło domu lub do sadzonych przy drodze, ale nierzadko rozumie się przez te wyrazy każde drzewo, także rosnące w lesie.
Mało rozmaitości spotykamy w nazwach zwierząt dzikich: niedźwiedzia, wilka, lisa czy zająca, zaznaczę tylko konsekwentniejsze od literackich nazwy ludowe na rogacza czy kozia, mianowicie kaszubskie saren, gdzie indziej bardzo częste sar lub sdrek. Częstsze to u mniejszych: tak np. borsuk, w Sandomierskiem borcuch, najczęściej zwie się jaźwiec, a szczur (bardzo często szur) oznacza czasem u Mazurów pruskich kreta, gdy szczur z niemiecka zwie się rac. — To samo z ptakami, gdzie zmienia się zwykle tylko jedna lub dwie głoski tej samej w gruncie nazwy. Tak np. bocian zwie się w różnych okolicach Śląska boczdń, bocdń (w okolicach "niemazurzących"), bocdn, w Małopolsce bociek; nadto podobno w Lubelskiem bocięg, koło Kolna dziopdn, u pomorskich Słowińców klobocan. Podobnie skowronek i skobronek, wróbel i grobel, sroka i seroka, wilga i wywielga (też boguwold), kukułka i kukdwka. Wszystkie te ptaki w wielu okolicach nie łdtajc, lecz tylko fruwajo, fiurgajc itp.
Inaczej ma się rzecz z różnymi robakami. Tak zwykle nazywa lud hurtownie wszystkie stworzenia drobne, przeważnie szkodliwe lub niemiłe, wszystko jedno: kręgowe czy niższych typów. Znajomością gatunków odznaczają się w tym zakresie zaledwie tylko jednostki, nigdy ogół, rozmaitość geograficzna jest też tu większa. Tak np. z tylu zabobonami łączący się nietoperz ma nazwy: niedoperz, mętoperz, latoperz, gacoperz, z kombinacjami -pierz, wreszcie u Kaszubów szątopierz. Gęsienica zwie się też wosienicę, węsionkę, liszkę; motyl przeważnie mętlem, ale także motlem, motyldkiem; na lokalnych śląskich manterldk, szmuterldk widać już wpływ niem. Schmetterling. Nawet wszystkim znana mrówka zwie się czasem murówka, w Augustowskiem muraszka, na Śląsku mrowieć.
Sporo odstępstw od języka książkowego występuje w zakresie zwierząt domowych. Tak np. z drobiu (zwanego w Małopolsce gadzino, gdzie indziej czasem gawiedzio), nie mówiąc już o nowo wprowadzonych gatunkach, uderza fakt, że gdy gęś w całej Polsce zawsze gęsią się zowie, to wyraz kogut stosunkowo mało jest rozpowszechniony. Prawie cała północ — od Kaszubów do Podlasia — mówi na niego kur, przy czym jednak żeńską nazwą jest w niektórych okolicach wyłącznie kokosz, nie kura. Bywa też kurak i kuras. Kogut miewa na bliższym Mazowszu i graniczącej Małopolsce formę kobut. Śląsk — prócz pogranicznego od Czechów kohóta — zna tylko kokota, typowego też dla Wielkopolski w formie kokot lub kakot, wreszcie ziemia dobrzyńska i część Mazowsza mówią piejdk; ostatnie dwie nazwy widocznie w związku z jego głosem, który zresztą nie wszędzie jednakowo się zowie, na Kaszubach np. kurek nie "pieje", lecz śpiewa. Podobnie nowszy znacznie indyk zwie się różnie: u Kaszubów i ich sąsiadów gula, gularz lub gulasz, na Śląsku trusidk (gdzie indziej to nazwa królika).
Taka jednolitość nazwy gęsi a różnorodność koguta nie może być oczywiście przypadkowa. I istotnie, gęś jest najdawniejszym europejskim ptakiem domowym, kogut zaś przyszedł do nas z Persji dopiero pod koniec ery starożytnej. Rzecz prosta, że gdy epoka takich zmian gospodarczych jest dawna, to nie orientujemy się w nazwach tak łatwo jak przy ziemniaku.
Cechą dalszą mowy, nie tyle ludowej, ile wiejskiej, jest oczywiście ścisłe przeważnie rozróżnianie nazw jak wieprz od kiernoz, kierda, knur itp. Podobnie ma się rzecz przy najrozmaitszych narzędziach rolniczych, gdzie rzecz wprost nie da się wyjaśnić bez rysunków i jakiej takiej znajomości techniki gospodarstwa. Zwykły "inteligent" nie ma pojęcia, z ilu niezbędnych części składa się wóz, jaki ich cel i nazwy: ilu z nich zna np. podymę, łączącą pod wozem rozwarte końce śnie, a "podejmującą" dyszel, by nie opadał? A przecież jak rzecz sama w wozie niezbędna, tak i nazwa to bardzo stara, powszechna w całej Polsce prócz pasa wschodniego, gdzie (na Podlasiu czy koło Sącza) / nosi miano: podelga. Godna uwagi, że w tym zakresie sporo jest terminów niemieckich, nie tylko w zaborze pruskim dziś lub niegdyś (np. w Płockiem), ale w najodleglejszych nawet od niemczyzny okolicach, że wymienię tylko powszechny buks w kole lub dyszel. Weszły one przeważnie z udoskonaleniem samych rzeczy, dyszel np. zastąpił dawne oje. Jak wiele starych nazw, utrzymało się ono tylko na pograniczach: jeszcze na Śląsku, znów w związku z czeszczyzną, oznacza oje powszechnie dyszel u wozu, ale na Podlasiu zachowało się tylko w zdegradowanym znaczeniu dyszla przy starodawnej sosze i zapewne wkrótce — mimo istnienia w sąsiednich dialektach ruskich zupełnie zaginie wraz z tym archaicznym narzędziem i całym szeregiem osobnych nazw jego części.
Różnorodność innych nazw jest w związku nie z czasem, lecz z geografią. Tak np. obok rozpowszechnionego dzwona u koła mamy jeszcze na Mazowszu okład. Dziś wprawdzie nie ma już zwykle między nimi różnicy, ale pierwotnie okład zrobiony był z jednego kawałka drzewa, gdy dzwono jest tylko jego częścią. Takie jednolite okłady istniały nie tak jeszcze dawno i na Podhalu, gdzie jednak mówi się na nie bahro. Wyraz to znów słowacki, jak na Śląsku austriackim znów czeski lękoć (loukot). W Prusiech wreszcie Królewskich czy Książęcych najczęstsza jest falga (niem. Felgę), nierzadka też np. w Płockiem. Także obręcz była na kole pierwotnie drewniana. Gdy nastały żelazne, przyszły z nimi i niemieckie nazwy, jak raf, rafa, rajfa, ryfa (niem. Reif), szyna, szyb — a nazwa obręcz w wielu okolicach została tylko dla części beczki.
Z budynków gospodarskich znana jest różnica znaczenia słowa obora (ob-wora — miejsce dokoła zawarte, por. za-wora, s-wora). Dziś jeszcze u bogatych chłopów (np. w Łowickiem) oznacza ono podwórze wokół zabudowanie: domem, stodołą, parkanem, gdzie zbiera się także nawóz. U biednych zredukowana ona najczęściej do mieszczącego się przed chałupą dołu na gnój. Tylko po dworach jest obora samodzielnym budynkiem dla krów, który u chłopów nazywa się przeważnie chlewem.
Dziwną nazwę ma chłopski dom mieszkalny: chałupa lub skrócone chaupa. Wyraz to etymologicznie niejasny, powszechny jednak w całej Polsce, jak i w innych językach zachodniosłowiańskich. Na odwrót, zupełnie obcą ludowi naszemu jest chata, co z języków irańskich przeszła przez fińskie do ruszczyzny, a stamtąd do naszego języka książkowego. Obok chałupy trafia się też wyraz germańskiego pochodzenia: izba, nie tylko w znaczeniu jednego pokoju, ale i całego domu. Powstał on z dawniejszego istiiba, co widoczne w zdrobnieniu izdebka, a jeszcze lepiej w nazwie wsi śląskiej Istebne.
Dawne typy budowy wsi bardzo mało są u nas opracowane, chociaż gdzie indziej z tego ciekawe etnograficzno-historyczne wyciąga się wnioski. Powstają natomiast warunki nowe, a to wskutek komasacji gruntów i przenoszenia się gospodarzy na swój dział poza wieś. W Galicji i Kongresówce zmiany te dopiero w zawiązku, toteż i nazw osobnych na to nie ma, co najwyżej takie zwykłe jak kolonije lub parcele. Bardzo często robili te działy koloniści niemieccy; tylko też z jakiegoś dolnoniemieckiego Rumung może pochodzić używana w okolicach Lipna w ziemi dobrzyńskiej nazwa rumunki. Natomiast w Prusach, gdzie tej seperaćki (nazwa zachodniopruska) dokonano przeszło przed pół wiekiem, stojące za wsią gospodarstwa są rzeczą zwykłą. Prócz powszechnej nazwy wybudowanie (niem. Ausbau, Ab-bau) są też lokalne: Kaszuba mieszka na pustkach, Warmiak i Mazur pruski na planie.