Menu

Polecamy

I. B. Stosunek głosek do liter Pod tym względem wymagają wyjaśnień:


1. Głoski: ś z 3 c 3 i 3 (3 o ile nie stoi przed samogłoską, o czym p. 2 a) wyrażamy ortograficznie przez sz ż dz cz di dź. 2 a. Głoski ń ś ź ć 3 piszemy:
przez ns z c dz przed i: nic, siwy, zima, cis, dziw przez ni si zi ci dzi przed innymi samogłoskami: nie, ziąb, cios, dziura a tylko nie przed samogłoskami używamy kreseczki nad literą: koń, kośmy, zaraźliwy> wróć, kadź … ze względu na morski, bo — pomijając już np. pisownię gotuję mimo gotować — pozostaje mnóstwo wyrazów z ó i rz, jak który, płótno rzepa, krzyczeć którym w żadnej innej postaci nie odpowiada o ani r. Wyjaśniają natomiast rzecz nie tylko liczne narzecza ludowe, ale i wymowa inteligencji niektórych części Polski: na Śląsku i Pomorzu ó wymawia się odrębnie, pośrednio między o a w, na płd.-zachodnim Śląsku i na Kaszubach też rz odrębnie, mniej więcej jak rź (rs): tam też nie robią w tych wypadkach błędów ortograficznych. W obu razach istniejąca od XV w. pisownia przez ó i rz dowodzi, że w owym czasie, ani też w w. XVI, gdy ustalono podstawy ortografii w drukach, głoski te nie były równe u i ź (sz).
2. Innego rodzaju jest dwójka: ch i h, przez ogromną większość Polaków wymawian
a jako bezdźwięczne x : xory i xeroata- Różnica między tymi głoskami jest tylko na kresach wschodnich i po części na Śląsku: tam h jest dźwięczne (w tablicy III 14). Jest to w wyrazach
0 ruskim zabarwieniu, jak hałas, holoble, rohoże, ohydny, przejęcie mało- i białoruskiego h, a potem na ich wzór także wymowa wszelkich h, także grecko-łacińskich: hipoteza, honor... i francuskich czy niemieckich: hotel, hala, hebelgdzie dźwięczne h nie ma etymologicznego uzasadnienia. Polacy z rdzennej Polski mogą tę nie znaną sobie wymowę stwierdzić, obserwując u kresowców wymowę przyimków i przedrostków w i z przed wyrazami z ch i h: usłyszą wtedy, że gdy w rdzennej Polsce mówi się fxerbaće i sańbić, to tam: fxinax i sxoić, ale w herbaće i zhańbić. W całej Polsce istnieje to h tylko kombinatorycznie, przed spółgłoskami dźwięcznymi, tak w położeniu śród-, jak i międzywyrazowym: bez względu na ortografię mamy dźwięczne h w Bohdan i w dach domu.
Odróżnianie h jako właściwość niepolska nie może być uważane za lepsze od nieodróżniania. Już o wiele słuszniej mogliby Pomorzanie i Ślązacy żądać uznania za obowiązujące odrębnych ó i rz, jako głosek czysto polskich, a dialektycznie do dziś żywych. W praktyce mogą tak jedni, jak drudzy pozostać przy swojej wymowie, bo ogromna większość Polaków tych odrębności nie zauważy.
3. ma dwojaką wymowę: przedniojęzykową, podobniejszą do /, lub wargową, równą niezgłoskowemu u, a więc tę samą, o której była mowa w § I B 4. Na całym zachodzie bardzo przeważnie panuje u, w środku, tak na północy, jak na południu / i u wahają się, wyłącznie zaś panuje zębowe / tylko na wschodzie. Jako wymowa co najmniej połowy Polaków etnograficznego obszaru, u — zwłaszcza w swej słabowargowej odmiance warszawskiej czy krakowskiej, nie poznańskiej — nie może być uważane za błędne.
4. Inaczej się ma z tylnojęzykowo-języczkową wymową r (położenie II a 14), występującą tu i ówdzie pod wpływem francuskim, w b. zaborze pruskim o wiele częściej pod wpływem niemieckim, poza tym czasem jako skutek wady narządów mowy. W obu wypadkach wymowa to oczywiście rażąca.
5. Wargowe miękkie (położenie II b 4, III 3, 4, V 3, 4) brzmią często niejednolicie, jakby mjfj wj pj bj (tak zwłaszcza na wschodzie), a nawet jakby mn f wz ps bz (na samej północy), w układzie głosek polskich musi się je jednak uważać za głoski psychicznie jednolite. W dialekcie kulturalnym wymowa mj wj pj ... nie razi, uderzają natomiast jako odstępstwo mnasto, mnila spotykane czasem nawet w tej warstwie ludności na Pomorzu, północnym Mazowszu i rzadziej na kresach pd.-wschodnich.
W punktach powyższych mamy zasady odnoszące się do wymowy pewnych głosek we wszystkich wyrazach, w których występują. Są to właściwości żywe, w danym środowisku bezwzględnie obowiązujące.
6. Inaczej jest z wymową niektórych ortograficznych e jak / lub y, czyli z tzw. e pochylonym. Czy kto sam tak mówi czy nie, każdy jednak wie, że spotyka się osoby mówiące chlib, ślidź, świży, wi, zabirać, syr, tyż że jednak nikt nie powie i ani y zamiast e w wyrazach chleba, śledzia, lepszy, wiedza, bierze, sen, pełny. Przykłady można mnożyć, ale zawsze się pokaże, że wymowa ta ogranicza się tylko do niektórych, choć bardzo licznych, wyrazów, a nawet tylko ich form, i że — poza niektórymi kategoriami — gramatyka dzisiejszego języka zupełnie nas nie pouczy, kiedy pisane e może tak brzmieć. Coś więcej powie nam obserwacja ludzi mówiących tu i lub y. Okaże się mianowicie: 1) że tak mówią przede wszystkim ludzie starsi, a raczej, że mają tego e bez porównania więcej niż młodsi; 2) że mówiący tak wcale niekoniecznie pochodzą z warstwy chłopskiej lub robotniczej, przeciwnie, właśnie bardzo często z rodzin od szeregu pokoleń kulturalnych i wykształconych; najrzadziej trafia się e u językowych Polaków świeżego obcego pochodzenia. Miarą zmniejszania się zakresu tej wymowy niech będą osobiste przykłady. Nieżyjący już Stanisław Tarnowski, Małopolanin, wykładając z katedry literaturę polską, mówił stale i (y) nie tylko w wymienionych wyżej wyrazach, ale też w wyrazach grzych, szczyry, rzyka które stale przez e wymawiają: jego następca na katedrze, Podlasiak Ignacy Chrzanowski, i piszący te słowa, krakowianin, chociaż obaj mówią: ji, mliko, śnig, otwirać, powidz, mnij itp., z tą tylko różnicą, że pierwszy stara się tej wymowy w publicznych wykładach unikać, drugi nie. Dalej stwierdzić można, że wymowa ta nawet u ludzi bezwzględnie się jej zapierających w niektórych wyrazach trzyma się uporczywie, skoro tylko mówią w podnieconym stanie uczuciowym: a to bida! albo wisz, rozumisz itp., panuje w takich razach nawet u młodych i wszędzie, mylne jest bowiem mniemanie, jakoby np. w Warszawie e nie było — jest go tam tylko mniej niż w Krakowie.
Tak więc e nie jest jakimś "zepsuciem" języka, ale starą właściwością polszczyzny. Niegdyś mające swoją ogólną przyczynę, brzmiące pośrednio między e a i y, podobnie jak niegdyś ó pośrednio między o a u, potem w dialekcie kulturalnym zrównane z i y, jak ó z u, dziś się powoli cofa, najpierw z pewnych form gramatycznych (np. niedopuszczalne jest już w poprawnej wymowie dobrygo, tanigo), potem zwłaszcza z wyrazów, w których, następując po spółgłoskach twardych, brzmi jak y, wreszcie i z innych. Stanowczy cios zadała mu w r. 1891 reforma ortograficzna Akademii Umiejętności, usuwając je z pisma, za czym poszło świadome unikanie go w mowie, nieraz fałszywe, jak w formach posełać i oddechać, wprowadzanych przez ludzi, co mylnie sądzą, że ma się tu do czynienia nie z etymologicznem y, ale z e. Dziś obowiązuje e tylko w rymach, nie tylko poetów w. XVIII i 1. połowy XIX, nie tylko np. Mickiewicza, ale jeszcze i Wyspiańskiego: skoro oni rymowali: źrenice — kobiece, świece — błyskawice, to nie wolno w tych wypadkach wymową kobiece, świece psuć ich dobrej formy artystycznej.

Strona główna

Sex randkiSex ofertyPornoSex ogłoszeniasex