Menu

Polecamy

B. Właściwości zależne


a. Żywe, głosowo obowiązujące a. Właściwości w piśmie nie oznaczane
1 a. Na końcu wyrazów w grupach spółgłosek właściwych (nie licząc półotwartych), z których ostatnia jest bezdźwięczna, wymawiamy bezwzględnie tylko spółgłoski bezdźwięczne, np. śćaf, jedwap, drost, ryc, rys, maś, kac, noclek; fstompiś, japłko lub japko, gwastka, sxacka, ruśćka. Ze względu na związek z innymi formami tychże wyrazów (sćawu, ryżu wz-łećeć, jabłek...) używamy tu ortografii etymologiczno-morfologicznej, czasem jednak wymowa dostaje się i do pisma, np. w deszcz zamiast dawniejszego deżdż, widocznego jeszcze dziś w literackiem dżdżu (wymawianym 33W, gdy pierwotnie było dź^u), tchu obok dech, lek-k-i obok u-lg-a.
Wyjątek stanowią w i rz, które — na odwrót — upodobniają się nie do następujących, ale do poprzedzających bezdźwięcznych. Tak np. mówimy sfoja, tfardy, krfi, ćfiićyć, kfat i kśyk, pśerwa obok gźać, dźe, bźoza. Tylko na zachodzie Polski mamy tu jeszcze wymowę z dźwięcznymi w w. [Później uznano — Benni, Nitsch — że jest to właściwość żywa].
1 b. W grupach o ostatniej spółgłosce dźwięcznej następuje udźwięcznienie poprzedzających bezdźwięcznych, np. prosić, ale pro-źby, lićyć, ale łi^by, kedy, ale gdy; odnosi się też do grup obejmujących koniec jednego wyrazu i początek następnego, np. proź^boga, pizg^eći, kłaś^bała, duh^boźy.
2. Upodobnienie spółgłoskowego końca wyrazów, w zasadzie bezdźwięcznego, do dźwięczności rozpoczynających następny wyraz samogłosek i półotwartych jest cechą wymowy wielkopolsko-śląsko--małopolskiej, gdy Pomorzanie, Mazowszanie i Polacy z prowincyj ruskich zachowują tu bezdźwięczność.
Mamy więc
krakowsko ¦poznańskie przeciw warszawsko-lwowskim:
xłob^i żmija Xłop^i żmija,
i gżyb^ogromny ale i gzyp ^ogromny;
traw^Jakiś traf^Jakiś,
i paw^ładny ale i paf^ładny;
brad^Adama brat^ Adama,
i rud^Adama ale i rut^_Adama;
głoz^narodu glos^narodu,
i wóz^Jedzie ale i wós^Jedzie;
koź^malin koś^malin,
i wąż^jnały ale i woś^mały;
kluś^leży kluć^leźy,
i łuś^Romana ale i luć^Romana;
rog^jeden rokuje den,
i rug^Jeleńa ale i ruk^Jeleńa.
To samo zjawisko występuje w wyrazach pisanych razem, w których jednak ruchomość ich części dowodzi, że właściwie mamy tu dwa wyrazy. I tak wielko- i małopolskim przeciwstawiają się mazowieckie: jag^em wźoł i rug^eś złamał — jakiem wźoł i ruk^eś złamał i w swobodnej wymowie: 'zańuz^em i zawuz^em — za^Jńus^em i za^Jwus^em, a nawet zawęźmy (tj. — wieźmy i zawieśmy — zaweśmy (w obu znaczeniach), gdzie -my poczuwa się jako zaimek 1. osoby 1. mn. Tu też należy jezdem, złożone niegdyś z *jest-jeśm, a i dziś poczuwane jako złożenie, skoro mówimy też jam jest; to jezdem, wybiegłszy poza swe pierwotne granice, trafia się we wszystkich niemal prowincjach polskich, dziś jednak znów się cofa, jako niezrozumiałe ogółowi odstępstwo od pisma w środku wyrazu.
Opisane tu zjawisko jest niesłychanie znamienne, okazuje bowiem że nigdzie w Polsce nie mówi się pod tym względem ściśle według pisma. A że każda z wymienionych dwu części odstępuje od niego w innym kierunku, a w tej samej ilości wypadków, przeto nie da się określić, która mówi "lepiej". Stwierdzić jednak można pewne szerzenie się typu warszawskiego.
3. Półotwarte w otoczeniu bezdźwięcznym, tj. w środku grupy bezdźwięcznej lub na końcu wyrazu po spółgłosce, stają się bezdźwięcznymi, a w rezultacie tego często zanikają: japłko i japko, myś{, ośm, posnka, watę. Wymowa z zanikiem bezdźwięcznych półotwartych jest tak powszechna, że nieraz przedostaje się i do pisma, np. weź = weś z dawniejszego weźm = weśth, obfity = opwity = opłfity, przemyski = przemyś(ski. Jeżeli jednak spółgłoska ta jest w wyrazie zbyt ważna, najczęściej przez swój związek z innymi postaciami tegoż tematu, np. z ośmiu, to ratuje się jej dźwięczność wprowadzeniem ruchomego 4. Tylnojęzykowe twarde k g nie mogą się łączyć ani z następnym y, ani z i, bo w wyrazach kroki, ginąć, mamy nie k g, ale k' g': kroki i ginońć (o tym jeszcze niżej /?1); istnieją natomiast połączenia xy i Xh np. chybić, suchy, hydra i wymachiwać, nadsłuchiwać, chimera, hipoteka. Nie ma też połączeń k'a ga fa, k'o go xó, k'u gu xu — istniejących przy innych spółgłoskach miękkich, np. piasek, buzia, biorą, ciotka, ołowiu, Jasiu — a połączenie miękkiej tylnojęzykowej z ą ę mamy jedynie w postaciach wyrazu giąć gięty, powstałych z dawniejszych gnąć gnięty na wzór mnę miąć mięty. (Co innego oczywiście połączenia kja gja w wyrazach obcych typu Belgja, Bełgją ...). Na odwrót, są grupy ke ge i kę gę, xiv. jakem (to ujrzał) — kr ak.-pozn. jagem, kędy (tj. kendy), kęs, gęsty, nogę (tj. nogę) i ke ge, np. szerokie, drogie, człowiekiem, wrogiem, kiedy, giez i obce gest, geografia (wymawiane gest, geograf ja) — ale nie kę gę — nie ma zaś grup xe i ŹL> tylko xe, np. suche, chemja.
Te niezupełnie jednolite stosunki, normalne dla Małopolski i Wielkopolski, ulegają na Mazowszu, a często też na Pomorzu i w prowincjach rusko-polskich, uproszczeniu, niezgodnemu zresztą z ortografią. Nie ma tam mianowicie różnicy między ke ge a ke ge, mówi się bowiem albo: jakem (to ujrzał) i kempa, mogę z ke ge takim jak w kiedy, giez, albo rzadziej, czasem na Mazowszu i Pomorzu: jakem, kempa, mogę, ale wtedy także kedy, krutke, długe (rękawy). Osoby mówiące: pśed rokem, drogę cukerki mają też w grupach ki gi twarde k g, a więc niejako kyje, nogy. Bywa wreszcie, np. nieraz w Warszawie, wymowa pośrednia: tak kiedy jak jakem, tak drogie jak gęsty z jednakowo półmiękkimi k g; nie razi ona giembą ani cukerkem, ale polega na tym samym nierozróżnianiu ke ge od ke ge. Rozróżnianie obcych ge od polskich gie, a więc wymowa gest obok drogę, trafia się indywidualnie; najczęściej jednak osoby przypisujące sobie to rozróżnianie ulegają złudzeniu, mówią bowiem nie tylko geografia, ale i drogę cukerki.
5. Samogłoski nosowe tylko przed szczelinowymi i na końcu wyrazów są jednolite: gęś, węx i kąsać, drążyć; tłukę obok tłuką; z resztą zaś brzmią:
zemby, denty, peńć, renka i zomp, kont, dońć, łonka. Z odstępstw dialektycznych mniej razi wschodniokresowe ido drogo niż zachodnie idom drogom, pierwsze z nich pod wpływem licznych i wybitnych poetów pochodzących z kresów przyjęło się też powszechnie jako rym typu łono — utęsknioną. Nosowość końcowego ę, naturalna w mowie uroczystszej, na co dzień, zbyt konsekwentnie używana, razi.
6. W grupach pisanych nk ng następuje przesunięcie artykulacji n na tylnojęzykowe rj, takie samo, jakie się rozwija w grupach pisanych ąk ęk ąg ęg, takie samo więc w bank, putjkt, jak w borjk (bąk), penkać (pękać), w Anglja, Morjgolja, jak w śetjgać (sięgać). Wymowa warszawska różni się od krakowskiej i poznańskiej brakiem tego upodobnienia tam, gdzie wyraźny jest związek z wyrazami mającymi to n nie przed k: nie mówi się więc w typie warszawskim synka, pańenka, skowronki ze względu na postaci synek, panna, skowronek. Ale nawet u "lirnika mazowieckiego" Lenartowicza mamy rymy w rodzaju wiosenka — popęka.
We wszystkich tych punktach, a a 1-6, mamy do czynienia z nieoznaczanym w ortografii upodobnieniem: w 3 pierwszych co do dźwięczności, w 3 drugich co do miejsca artykulacji. Są oczywiście i inne upodobnienia: tęcza wymawia się tenća, tj. z n nie z rubryki II b 6, lecz z II b 8; koński, tańszy brzmi kojjki, tajjy, czyli z ń nie zwartym, ale szczelinowym, upodobnionym do szczelinowych s, ś (można by je nazwać "nosowym jot"); lis, lipa mają w Małopolsce i Wielkopolsce /', miększe od / w leży, gdy na Mazowszu często jest nie l'i, ale li, dla ducha południowego Polaka brzmiące jak ly, itp.

Strona główna

PornosextelefonsexSex ogłoszeniaporno