B. Właściwości zależne cz. 2
Właściwości zależne żywe, w piśmie oznaczane
1. Po spółgłoskach miękkich następować może tylko i, nie y, nie ma więc połączeń my f'y wy py by jy ly ńy śy źy ćy Ly xy ky gy, które w ortografii literackiej wyglądałyby fiy siy ziy giy ...
Obowiązuje i odwrotna zasada: brak grup spółgłoska twarda + i, a więc brak połączeń mi fi wi pi bi li ni si zi ci ti di ri śi źi ći ki gi, przy czym pamiętać należy, że nie idzie tu o połączenia pi mi śi ći k'i... ani o py my sy cy ky ale o pi mi si ci ki ... Ta druga zasada nie obowiązuje już jednak tak bezwzględnie jak pierwsza, nie odnosi się bowiem do nowszych wyrazów obcych, a w obrębie swojskich do przedrostków i połączeń między wyrazowych. Mówimy więc: 1) Riw-jera, w genetiwie, Tintoretto, Simon, sinolog 'badacz kultury chińskiej', choć dawniej przemieniało się takie połączenia w ry ty sy np. Arystydes, symonja, Sybir; 2) ziścić, rozigrać, nie źi ani zy, co jeszcze widzimy w dawniejszym zestawieniu zyskać < z + iskać; 3) z iglą, brat idzie, glos inny, byl i jest, przy czym i nie zmienia się w y.
Można by wobec tego powiedzieć, że jest to jedna głoska, że mianowicie / jest to y, tylko następujące po spółgłosce miękkiej, a y to i, tylko następujące po twardej. Ale kto tak twierdzi, ten konsekwentnie musi wprowadzić cały szereg nowych spółgłosek, jak s', z', c', t', dinaczej bowiem nie wyrazi różnicy między zyskać a ziścić, między tygrys a genetiwus. Prościej więc przyjąć odrębne, choć tylko zależnie się różniące i i y.
Dla słowotwórstwa i odmian wynika z tego bardzo ważna zasada, że musimy uznać za ten sam np. przyrostek -isty w złocisty i -ysty w kończysty w głupi i -y w tępy (gdzie po p musi on brzmieć i, a po p: y), za tę samą np. końcówkę -ij w rwij i -yj w spojrzyj lub -i w głosi, kręci i -y w głuszy, toczy, a w deklinacji -i w ziemi, studni, Kasi i -y w jamy, panny, rosy, duszy. Zdanie sobie sprawy z tego wzajemnego stosunku i i y, dwu samogłosek głosowo szczególnie sobie bliskich, a znaczeniowo często identycznych, jest niezbędnym warunkiem zrozumienia polskiej morfologii.
2 a. W grupach spółgłoskowych zakończonych na miękką poprzedzające ją spółgłoski s z ulegają zmiękczeniu na ś ź: stąd most obok mościć, gniazdo obok w gnieździe, pismo obok na piśmie, rósł obok rośli... Zasada ta jest silnie naruszona przez poczucie odrębności przedrostka z, który zaciera się tylko przed c : ścisnąć, zdziwić..., przed innymi zaś utrzymuje się np. w zmieścić, znieść, zjawisko, zwitek, zlać, ba, wywołuje nawet powstanie form w rodzaju zwierz, gdzie z- nie jest przedrostkiem; tylko u białoruskich Polaków i tu mamy nie tylko zjeść, zmieścić, ale nawet ź Mińska.
Słabiej przeprowadzone to co do ś ż, gdzie wprawdzie nie da się już utrzymać stara, nie odpowiadająca normalnej dziś wymowie ortografia poszlę, szlub, wisznia..., ale gdzie przez poczucie związku z innymi formami utrzymuje się przeważnie wymowa różni, wreszcie, szli... i gdzie powstają nawet drugorzędne twarde, np. w żmija, żbik zamiast dawniejszych żmija, żbik = stbik. Zmiękczenia innych spółgłosek na piśmie się nie wyraża, choć się mówi t'ńe, gwazda...
2 b. Bardzo słabe jest zjawisko odwrotne, tj. odmiękczenie pod wpływem następującej twardej. Wprawdzie np. do dowodzić mamy dowódca (= dowuccd) i dowództwo (z dawniejszego dowódzstwó), a także pierworództwo, ale przy nowo tworzonych wyrazach, np. przy nowym pojęciu emigracji, mówi się wychodźca, a nieraz spotyka się wychodźstwo. Podobnie w Panu Tadeuszu mamy "czyscowe dusze", ale sami mówimy, a przynajmniej staramy się zachować miękkie ść w czyśćcu.
W przeciwieństwie do a 1, 2, gdzie zasada przeprowadzona jest bezwyjątkowo, uderzają tu bardzo znaczne wahania. Ujmujemy to tak: tam mamy do czynienia z zasadą dziś obowiązującą, a więc żywą, której nie może naruszyć nawet związek morfologiczny, wyrażany tylko na piśmie — tu z resztką zasady obowiązującej niegdyś, a więc historycznej, ale dziś tak słabej, że na każdym kroku biorą nad nią górę właśnie związki pozafonetyczne.
3. O nieistnieniu w dzisiejszej polszczyźnie literackiej końcowych wargowych miękkich była już mowa pod I B 2. Wynikają stąd oboczności: pp,f'[f, mm np. dropia — drop, gołębia — gołąb, Radomia — Radom a także do jednolitych mianowników odrębne dalsze przypadki, np. Jarosław — o Jarosławie (człowieku), ale w Jarosławiu (mieście). Z odmiany tej już teoretycznie można wywnioskować, że niegdyś wargowe miękkie musiały istnieć także na końcu, że więc był Jarosław (człowiek) i Jarosław (miasto). Wymowa taka: drop, jedwap, paf, nuf, nów..., trafia się do dziś u inteligencji płn.-wschodniego Mazowsza; ograniczona do małego obszaru na krańcu Polski, wkrótce ona zginie, ale jako właściwości tradycyjnej i rdzennie polskiej nie można jej uważać za złą. W niektórych drukach warszawskich połowy XIX w. starano się ją uwydatniać, ale w braku jednolitych czcionek zamiast kreseczki nad literą używano apostrofu: paw', drop', głąb'..., co nie znającym tej wymowy nic nie mówiło.
4. Bezwzględnie żaden wyraz polski nie zaczyna się od y- ę- ą-; od e zaczynają się tylko wyrazy obce, jak Europa, Ewa, które jednak w bliższych przyswojeniach przybierały inną głoskę początkową, np. Jewka lub starsze Halżka z Elżki, Elżbiety.
5. Grupa spółgłoskowa może się składać najwyżej z 4 spółgłosek, np. fstścsać, glupstf. Mimo to niektóre nawet mniej liczne okazują dążność do uproszczenia, por. np. wymowę krakoski, kruleski lub z uproszczeniem już pisany typ królestwo, lenistwo. Podwójną, właściwie długą spółgłoską bez zastrzeżeń dopuszczalną jest tylko nn: panna, konny, zresztą bowiem nawet obce // przeważnie się upraszcza, np. willa, ale już iluzja, Izabela. Podwójne, właściwie długie zz (ss) i ww trzyma się w języku literackim dość słabo, powszechnie może tylko w złożeniach z przedrostkiem roz-, np. rośunąńć, rośajić, gdy przy przyimkach i przedrostkach z w tylko na podstawie takiej wymowy mazowieckiej, wszędzie indziej bowiem mówi się już: we wodzie, ze solą, zesunąć, a nawet i w Warszawie panuje już zwrot ze sobą.
Gdy te 5 punktów obejmują właściwości widoczne nie tylko na piśmie, ale też zawsze w mowie, to
6. brak grup iryr widoczny jest w mowie tylko u osób nie mających e, kto je bowiem ma, ten mówi: zab'irać, wyćirać, śekira, ćtyry itp. Na Piśmie yr nie istnieje zupełnie, ir bodajże tylko w wir, żwir i w obcych Jak szafir, kefir. Podobnie jak e (p. A 6), jest to resztka dawnej zasady. Ze w umierać, wycierać było dawniej i, to pokazują zestawienia postaci II. Gramatyka współczesnej polszczyzny
jednokrotnych i wielokrotnych: jak do pnie, tnie, gnie jest zapina, ucina, nagina..., tak do drze, mrze było rozdzira, umira... z późniejszą zmianą ir na ier i wreszcie na ier. Tu mamy pewne przejście do następującej grupy zjawisk.
Gdy mianowicie wszystkie dotąd omówione zjawiska mają dwa znamiona: 1) są żywe, zupełnie lub w przybliżeniu bezwyjątkowe, 2) są w zasadzie niezależne od strony znaczeniowej wyrazu, to mające się jeszcze omówić tworzą oboczności, występujące tylko w niektórych razach, fonetycznie ściśle nie określonych, raczej już dających się ująć według grup znaczeniowych. Można je natomiast ściśle ująć z punktu widzenia historycznego. Są to więc dziś: