IV. Teksty fonetyczne
Dodane teksty w transkrypcji fonetycznej mają zobrazować prawdziwą wymowę języka literackiego. Osobom dotąd się tym nie zajmującym rzecz ta wyda się w niejednym szczególe przesadną lub może nawet nieprawdziwą. Dlatego trzeba z naciskiem zaznaczyć, że wszystkie podane w niej zjawiska zostały przez polskich fonetyków niejednokrotnie zaobserwowane i opisane; nadto, że transkrypcja ta bynajmniej nie jest przesubtelniona — przeciwnie, pomija ona wiele odcieni czysto fonetycznych, zwłaszcza całą stronę muzyczną, tak co do tempa, jak i melodii mowy.
Ustęp 1. z Sobola i panny Weyssenhoffa podany jest dwa razy. W wersji pierwszej mamy tylko najniezbędniejsze odstępstwa od ortograficznej formy pisanej. Dlatego nie zaznaczone są tu nawet zwykłe, ale czysto głosowe, zależne upodobnienia, jak np. ( z rubryki V 7 w gęstśo lub stśaluf miękkie /'w myśl'iwyx obok / w blask'em itp.; znaku w użyto tylko tam, gdzie to było niezbędne ze względu na przycisk lub na międzywyrazowe upodobnienia; nawet przyimek w przed samogłoską oddzielono (w ostatnim wierszu) kropką u góry na znak spotykanego tu czasem oddzielania dwu osobno pisanych wyrazów, czego skutkiem zwarcie krtani, takie jak przy wymowie o rozpoczynającego powiedzenie. — W wersji drugiej podaję tenże ustęp w wymowie swobodnej, przy czym trzeba się już było zdecydować na jakąś wymowę lokalną. Obrałem krakowską, jako najlepiej mi znaną, ale zaznaczam, że z wyjątkiem międzywyrazowych udźwięcz-nień przed samogłoskami i półotwartymi i z wyjątkiem rj w ostatnim wyrazie wszystkie podane tu odstępstwa od wymowy starannej są równie dobrze warszawskie, a niektóre z nich, jak np. upodobnienia w grupach spółgłoskowych do końcowej podniebiennej (bl'iśśi) lub zupełny rozdział nosówek (fstaionc), nawet typowsze dla Warszawy niż dla Krakowa. Wymowa dawnego e jak i y nie jest już, wymowa / jak u nie jest jeszcze powszechna, ale w obu miastach możliwa; również brak / w wyrazie tylko, jedynie w tym wyrazie, a więc nie fonetyczny, trafia się po całej Polsce. Jest to wszystko wymowa swobodna, ale wymowa klas wykształconych, która więc na co dzień stanowczo nie może być uważana za złą.
Ustęp 2., z Choynowskiego (Z czwartego plutonu), podany jest tylko w wymowie swobodnej, jedynie właściwej dla tego żołnierskiego opowiadania. Tu zwracam uwagę na: zambici i intenće (do których por. s. 163), zaizAloizym (według tejże do dziś żywej zasady, według której meś(ć)sk'i zmieniło się na meisk'i), wreszcie na Wat i wy. mentkowau (z zanikiem r) częstym nawet w niezupełnie swobodnej wymowie.
Wymowa staranna, uroczystsza
1. senne rozle'wała_śe gojina powoje coras^śerśei, coraz^barjei lustśanei i ośle-pajęncej goręncym blask'em. tylko woń ieźora, fstaionc słotk'im oparem, xł°jiła spećone tfaże myśliwyx- spały śuwary i fśelk'e wńih^głosy zamarły. po'spały śe zapewne i kaćk'i; wylasfśy kulawo na^bżek, zaśyły śe wgęstśę trawę gruntowe, zaporhinaionc ożeźe, oalarrhe zasłyśanyx stśałuf, ośfeće. i kaćka lub'i zapaść wbłogo ńeśfadomość dżemk'i; ćy zaś ftymstańe oćemś maży? — ńe doćekli jeśće pśyrodńicy, ańi nawet bliśśi pśyrody — myśliwi.
nagłatk'ej woje ro'jiło śe tymćasem maleńk'e żyće muśek — tanećńic, a dozanużo-nyx roślin pśyfruwały ćasem wystrojone panny, długo coś śeptały śtywnym ććinom i ięndrnym k'elixom lilii wodnyx, fomdlałym pocałunku.
Wymowa swobodna, codzienna
1. seńńe rozl''iwała^śe - gojina powoje coraś^śersyj, coraz^barjij luśćśanyj i oślepajoncyj goroncym blaskem. tyko woń jeźora, fstaionc suotkim oparem, xyoźiya spećone tfaże myśl'iwyx- spayy śuwary i fśelke wńih^.gyosy zamaruy. pospauy śe zapewne i kaćki; wylaśśy kulawo na_Jbżek, zaśyyy_śe w gęśćśo trawę gruntowi?, zapominajonj^ożeże, oalarrhe zasuyśanyx śćśayuf, ośfeće. i kaćka lubi zapaźj wbłogę ńeśfadomoź jżymki; ćy zaś ftystańe oćymź^maży? — ńe doćekli jeśće pśyrodńicy, ani nawed^,bl'iśśi pśyrody — myśliwi.
nagyatkii woje roWo^śe tymćasem maleńke żyće muśek — tanećńic, a do zanużonyh^roślin pśyfruwayy ćasem wystrojone panny, duugo coś śeptauy śtywnym ććinom i jendrnym kelixom l'il'i wodnyx, womdlałym pocauucku.
2. a Wat, iagby tego fsystkego ńespośćśegaionc, gada dośebe niby:
— boto jeden zambici dotego wojska iiźe, drugi dlaxonoru, ćśeći dla_nażeconyi... Alojzy, reperujoncy spodńe ze smutne minę, ażje//knou:
— iuś^śe me teraś^ćepaś?
fśyscy fśmix- Wadr^zaś, obiraionj oćśymanego otSyawa kartofla, ceji ńewińńe:
— muśe, Alojzy, muśe, zobowpsku krońikaża, aby zaź^wzńosye jintenc'e ftyj buzy jeiowyi ńezagineuy... byyo zajzAloizym tak: jak^śe zaćeyo wojenka, Alojzy
straćiy xumor isposempńau jiwńe. wypada jiść, myśli, 'ale._.ii żywota cennego tyś
skoda... rada wrade: wymyśliu sposup, żeby^ji wilg^byu syty ji ofca caya. 'zweże_śe — wymentkoway — nażećonyi, że niby xce dolegionuf fstompić...
— Nowina teraz^iagby^śe^ocknou. nacauym podwurku, śrut^klondw^i^wy-mysyuf, syyxaj_byyo tyko jego tubalny gyos. 'peńuy^_śe, ryćay_i.^śarpay, iag^opentany.
— pirśa ćfurka! Konrat, ja_.će popenje! B'elewić, namejsce! druga ćfurka! Porunem! co xfi'a jakij^żoyńiś fpaday doxayupy zwżaskem: "rety, iag^leje!", xfytay coś, wjiwau, pśypinau i już go ńebyyo. fpodwużu, popśesxlapańe jeśontkuw^ubyoco-nyh^nuk syyxaj byyo tyko gńewne marmotańe Nowiny: "poćkaiće! mam ieśće teraz^J_owaz^dbać?! ia^was pomuśtruje!"
Gwizdała miejscownik będzie o Michale Gwizdale, to u większości mówiącej Michau Gwizdaua będzie też oczywiście: Flatau — o Flatale, Landau — o Landale. Kresowców te formy dziwią: o ile chcą odmieniać, użyją raczej drugiej możliwej końcówki, powiedzą: o Flatauu; raz słyszałem też z wahaniem wypowiedziane: o Flatawie, czego źródłem była ukraińska, a więc czasem i tamtejsza polska wymowa końcowego -w jak -u: skoro stau (= staw) — na stawie, to i Flatau — o Flatawie.
Tak więc nie tylko samodzielne dźwięczne h jest głoską dla Polaka obcą, ale powoli, powoli zaczyna się nią stawać także zębowe /. Wargowe u szerzy się w naszych oczach: spotykałem wsie, gdzie starzy mieli / — dzieci u, a ten sam stosunek nierzadki jest w rodzinach kulturalnych (mówił to np. o sobie i swoich dzieciach profesor Łoś); odwrotne wypadki nie zachodzą. Niepodobna oczywiście przewidzieć, kiedy tradycyjne zębowe / w rdzennej Polsce zniknie, nie ma też najmniejszego powodu do przyspieszania jego końca, idzie jednak o zdanie sobie sprawy, jak dalece niesłusznym jest spotykane potępianie u jako niepolskiego, a stawianie na piedestale polskości zębowego /. Zębowe /było typowo polskie — w przeciwieństwie np. do czeskiego, które przeszło w / — ale typowym już być przestało; dziś właśnie u j e s t typowo polskie — w przeciwieństwie tak do czesko-słowackich i południowosłowiańskich /, jak i do ruskich zębowych /. Nie wynika z tego, by zębowe / nie było "czysto" polskie, tylko że równie "czysto" polskie, bo powstałe w samodzielnym polskim rozwoju, bez żadnego wpływu obcego jest u, które nadto, jako właściwe większości Polaków i wyróżniające ich od innych Słowian, stało się typowo polskim.
Że przywrócenie zębowego / jest — poza zupełnie odosobnionymi wypadkami, np. u artystów scenicznych — niemożliwe, to jasne. Rezultaty takich sporadycznych prób są dwa: z jednej strony znajomych uderza u próbującego jakaś nienaturalność wymowy (bliska l)2, z drugiej zaczyna on wymawiać zębowe / także na miejscu u
2 Por. JP XIII 126, gdzie opisane, jak to poznańskie dzieci pytały rodziców, dlaczego pan na scenie mówi ławka, miłość. Rodzaj takiego / słyszałem też niedawno w radiowej audycji z Warszawy: prelegent mówił np. o Wołominie, ale co jakiś czas wpadał w swe zwykle u.
Toteż normalnie te próby niedługo trwają: samodręczyciele powracają do pierwotnej wymowy, dręczyciele otoczenia rodziny po pewnym czasie udają, że nie słyszą ich rzekomo "błędnego" u.
W tym związku chciałbym jeszcze zaznaczyć, że tak samo nie udaje się przeciętnemu Polakowi wymowa odrębnego h, zresztą wyjątkowo tylko próbowana. Nie zadawalnia ona Polaków ze wschodu z tej przyczyny, że ich dźwięczne h jest krtaniowe, gdy próbujący je naśladować produkuje h dźwięczne, ale tylnojęzykowe, takie, jakie posiada w położeniu zależnym przed inną spółgłoską dźwięczną, np. w klechda czy w dach^domu. Sam tego doświadczyłem. Była mianowicie mowa o tym, że panu Stolyhwie, zresztą Polakowi, nie podoba się powszechna w Krakowie typowo polska wymowa jego ruskiego nazwiska jako Stołychfo: wolałby już wymowę Stolywo. Gdy chciałem pokazać, jak nazwisko to brzmi po rusku, i przed dźwięcznym w (v) wymówiłem swoje dźwięczne h (y), obecna przy tym osoba z Tar-nopolszczyzny od razu poczuła, że to nie to samo, i określiła moją wymowę jako coś raczej w rodzaju Stolyżwo, czyli z dźwiękiem bliższym przedniojęzykowemu i niż krtaniowemu h.
Jakiż z tego wniosek praktyczny? Oto że: 1) obok normalnej, tak przy ortografii ch jak h, wymowy tylnojęzykowego bezdźwięcznego ch dopuszczalna jest przy ortografii h wymowa krtaniowa dźwięczna, jakkolwiek właściwie usprawiedliwiona jest ona tylko w wyrazach pochodzenia ruskiego, np. hałas, hołota, puchacz, nie usprawiedliwiona zaś w wyrazach greckich czy niemieckich, jak hipnotyzm lub hebel, bo ani grecki' (spiritus asper), ani niemieckie h nie są dźwięczne; 2) przy ortografii / równouprawnione są wymowy przedniojęzykowa i wargowa, mimo że pierwsza z nich coraz bardziej cofa się przed dziś typowo polską wargową.
Z dwu aprobowanych na I klasę gimnazjalną nowego typu podręczników Mowa polska H. Gaertnera ma na s. 7: "Zamiast spółgłoski przedniojęzykowej / blisko połowa Polaków wymawia samogłoskę u, a więc uan zamiast lan. Takie u nie tworzy osobnej sylaby, a więc mówi się uan, nie u-an". W następnym wydaniu należałoby wyraz blisko zmienić na co najmniej. — W podręczniku Z. Klemensiewicza Język polski l zaliczone jest tylko do przednio-językowych, ale w Poradniku dla nauczyciela do tego podręcznika czytamy na s. 10: "zależnie od rzeczywistej wymowy uczniów zwróci nauczyciel uwagę na pospolite u połowy Polaków u wargowe". To trochę za mało: przypuśćmy klasę kresową, gdzie wszyscy uczniowie mówią /, ale nauczyciel ma rdzennie polskie u; czy może ma się on starać do nich dostosować i próbować fałszywego dla siebie /? Autor na pewno tak nie myśli: mamy tu tylko znany objaw bardzo powolnego wydobywania się szkolnych sformułowań spod przebrzmiałej tradycji. W następnym wydaniu należałoby to postawić odważniej, i to w samym podręczniku. — W każdym razie na podstawie żadnego z tych podręczników nie wolno nauczycielowi nazywać złą wymową nie tylko bezdźwięcznego ch w hołota, ale też wargowego /.