IV. Teksty fonetyczne cz. 2
II. Pisząc w r. 1933 (JP XVIII 124-127) o tych głoskach, nie zauważyłem opinii wypowiedzianych o / przez profesorów Doroszewskiego i Ułaszyna. Pierwszy z nich (Prace Filologiczne XV 1, 226-227) twierdzi, że "fizjologiczno-akustyczna różnica między przednim zębowym / a zredukowaną odmianą tegoż dźwięku u jest bardzo wyraźna, a jednak każdy Polak odczuwa jako identyczne znaczeniowo zespoły dźwięków bały i tówy..."; toteż różnicę tę uważa w języku polskim za fizjologiczną, fonetyczną, a nie językową, fonologiczną, uważa / i u za fonetyczne odmiany tego samego fonemu. Według Ułaszyna natomiast (Travaux du Cercie Linguistiąue de Prague IV 61) mamy tu do czynienia z dwoma różnymi samodzielnymi fonematami, a to dlatego, że każdemu Polakowi z obszaru /-owego (wschód) wpada w ucho fonemat w, a na odwrót, Polakowi z obszaru w-owego (zachód) — fonemat /.
Otóż przede wszystkim chciałbym stwierdzić, że wyraźność tej różnicy jest tu przesadzona. Bezwzględną prawdą jest tylko poczuwanie przez /-owców u jako czegoś odrębnego, ale, na odwrót, dzieje się różnie. Z własnego doświadczenia wiem, że chociaż miałem matkę ze wschodu, czy może właśnie dlatego, nie uważałem, by pod tym względem mówiła nie po krakowsku i w chwytanie uchem wymowy / dopiero się musiałem wprawiać; a to samo stwierdzałem bardzo często u h-owców na uniwersyteckich seminariach i egzaminach. O wiele łatwiej chwytają u swoich sąsiadów /-owcy chłopscy, o czym w zapiskach gwarowych znad Wisłoka (MPKJ VII 191) pisałem, co następuje: "Rzecz ciekawa, że obok mazurzenia równie silnie, a czasem może i silniej wpada w ucho chłopskie wymowa /: zębowa lub wargowa; gdy inne zjawiska, nas tak uderzające jak np. zatrata nosowości w ę, q, zupełnie nieraz uchodzą jego uwagi, to na pierwsze pytanie o ewentualne różnice gwarowe okolicy słyszy się, że Mazury uapaio, Mazur uapnie to słowo, że w Nowosielcu puaszczo, w Brzezówce i Borkach nie domawiajo, a na odwrót, że w Dobrze-chowie, Kożuchowie i Lubli załamujo językiem, w Boguchwale i Bu-dziwoju gładzo, w Przyszowie plaszczo (co nie znaczy, by tam mówiono / = /, lecz że / jest zębowe). Ta czułość na wymowę / spotyka się też w Lubelskiem, Radomskiem, pod Brzeskiem, na Śląsku i indziej". Trochę inaczej w Ligocie Bialskiej na Śląsku, gdzie mnie zapewniano (MPKJ IV 157), że ku Głogówku poczynają gładzić, z czego widać, że czasem pojmuje się / zębowe jako /. Pojmowanie jako zębowe / czy jako / zależy też oczywiście od rodzaju tego /, nie zawsze ściśle takiego samego, ale sam fakt łatwego odróżnienia leży prawdopodobnie w tym, że chłop przyzwyczajony jest do jednolitej w obrębie swej wsi wymowy, gdy polski "zachodni" inteligent bardzo często się styka z Polakami ze wschodu i zębowe / mu niedziwne; tak przynajmniej w kręgu krakowskim i warszawskim, gdy w poznańskim ono rzadsze, skąd tam właśnie mogło się dziecko zapytać, dlaczego pan na scenie mówi ławka, miłość, o czym była mowa w JP XIII 126.
Tak więc dla Polaka ze wschodu zachodnie u, np. w pauka, to samo co w jego Auguście (mówię o warstwie kulturalnej, nie o sferach mówiących a-utor lub awtor), jest fonemem różnym od jego /, a tym samym co jego u. Ale dla inteligenta czy robotnika z etnograficznej Polski wschodnie / jest tylko słabo zauważaną odmianką jego u, taką jak np. przy / nierzadkie, a rzadko zauważane wschodnie miękkie /'. Zresztą gdyby było fonemem, to przecie nie fonemem jego swobodnego języka, ale fonemem jego językowi obcym, w takim zaś razie wychodzimy poza określony system fonetyczny danego języka, wchodzimy w system bliskiego, ale przecie odrębnego dialektu.
Tegoż dialektu inną właściwością jest dźwięczne h. Tu chcę dodać rzecz nigdzie jszcze wyraźnie nie stwierdzoną, że głoska ta, niewątpliwie ruskiego pochodzenia, jest odrębnym, samoistnym fonemem także u Polaków z etnograficznej Litwy. Oto 'co pisze p. Helena Szwejkowska w nie drukowanej jeszcze pracy o polszczyźnie okolic Poniewieża: "Bezdźwięczne x odróżnia się bardzo wyraźnie wymową i słuchem od dźwięcznego h. Inaczej się tam mówi i słyszy chata, choroba a hak, hałas, herbata, inaczej blachy a błahy, co innego jest ducha a duha. Dzieci w szkole nigdy nie robią błędów mieszania na piśmie tych dwóch spółgłosek".
Fakt to bez wątpienia bardzo dziwny: dwie głoski tylnojęzykowe szczelinowe w dialekcie języka polskiego, mającego rodzimą tylko jedną, i to dwie na obszarze, którego rdzenna litewska ludność nie ma ani jednej, nawet ch zmieniając na k (znane: kodź Filipie, niek ik lika 'licho')! A jednak tak jest. Wyjaśnienie znajduje to w silnym niegdyś — jak się pokazuje — poczuciu związku, przynależności Polaków etnograficznej Litwy do całości Polaków b. Wielkiego Księstwa Litewskiego, wśród których terytorialnie obszerniejsze i silniejsze były wpływy ruskie niż litewskie (wspomniała o tym p. Szwejkowska już w JP XIX 184). Dowodzi to też chyba mniejszego udziału elementu polskiego w wytworzeniu się polskiego społeczeństwa historycznej Litwy niż takiegoż społeczeństwa południowej Rusi, zwłaszcza Czerwonej, gdzie, na odwrót, brak odrębności h trafia się i u Ukraińców (zwłaszcza miejskich).