Menu

Polecamy

Polskie chy, chi i hy, hi cz. 2


Z tych faktów geograficznych wynika, że tak długie trzymanie się w Warszawie typu wymachywać było w związku z mazowieckim językiem ludowym. Bo mazowieckie ludowe -chywać jest fonetycznie nie tylko normalnie polskie, ale ma jeszcze wyraźne poparcie w tamtejszych -kywać, -gywać, które znów są oczywiście jednym z objawów wiadomego nierozróżniania tam k', g od k, g.
Drugim czynnikiem popierającym utrzymanie chy mogło być negatywne przeciwstawianie się niedalekiemu już ku wschodowi, a w zasadzie słusznie za ruską cechę uważanemu chi. Że stale jest i na nowszych obszarach, to nie dziwne; tak np. w pow. suwalskim (Berzniki, Gawrychy, Konopki, Kotowice) xiba, z blaxi, głuXi, suxe, X,ęńci, Marxelefsk'i, w augustowskim (Netta) suXi, muxi, mejti- Ważniejsze, że i w staromazowieckiej gwarze Kurpiów (Grądy, Kadzidło, Dylewo) słyszy się: bruxi, fa0- &try> także marX'ef i tfaber ze słabą palatalizacją x gdyby to nawet było xU a nie %i, zbliżające się już do śi, to i tak dla normalnego warszawiaka przeciwstawia się ono kulturalnemu xy niewątpliwe jLi w pierwiastku, np. fiba, przy końcowym %y, np. suxy, gluxy, muXy, jest już przy ujściu Wieprza (Rudy w pow. pułaskim, Przewóz w kozienickim).
Gdy jednak utrzymanie się warszawskiego chy wyjaśnia się w ten sposób położeniem gwarowym, to powstanie małopolskiego (i wielkopolskiego) typu wymachiwać i chichot nie znajduje uzasadnienia ani w systemie literackim, ani w ludowym. W gwarach tutejszych typu -ywać w ogóle nie ma, a dialektyczne śląskie suxi, muXi, przeciwstawiające się zresztą postaciom hytać, hybić (o czym pisałem w MPKJ IV 127, w PF XII 258), wpływać oczywiście nie mogły. Nie mogąc więc znaleźć przyczyny innowacji w czynnikach rodzimych, trzeba jej poszukać w elementach obcych. Wpierw jednak ustalić należy zakres zjawiska. Otóż przede wszystkim uderza fakt, że nowe x nie pojawiło się w połączeniu bezwzględnie do dziś obowiązującym tam w pierwiastkach, jak w cząstkach morfologicznych wyrazów swojskich czy przyswojonych: Xentny, xemJa> suxe, duxem. Po wtóre, chy utrzymało się w pierwiastkach: mówimy chybić, chytry, chyża, chyży, też hycel, ohydny, i w pospolitych formach fleksyjnych: suxy, muxy, straxy, wyparte zaś zostało tylko z wyrazu onomatopeicznego chichot i z młodszej kategorii słowotwórczej, wprawdzie ustalonej już przed pojawieniem się chi, ale na tyle rzadkiej, że na pewno różne obwąchiwania i zakochiwania się nie zawsze powstają przez powtarzanie gotowych form, ale nieraz przez samodzielne tworzenie ich według znanego wzoru.
Przyczyny tej zmiany nie umiano dotąd objaśnić dlatego, że trzymano się ściśle materiału rodzimego, co w stosunku do języka literackiego — a tylko o literacki tu idzie — jest zupełnie fałszywe, bo wyrazy obce, przyswojone i codziennie używane, takim samym są składnikiem języka. A przecież już od średniowiecza napływało do Polski wiele wyrazów z grupami pisanymi chi, hi, chy, hy, którym wszystkim odpowiadało pierwotnie po polsku /y. Z biegiem czasu jednak zaczęła wchodzić w życie niemiecko-włosko-francuska wymowa z i, po polsku oczywiście z palatalizacją poprzedzającej spółgłoski. Jak się ta spółgłoska w językach dających wymawiała, to obojętne: pisane ch czy h przejmowano jako jedynie polskie x> które z biegiem stuleci przyzwyczajono się miękczyć. Kiedy to ostatecznie nastąpiło, to wobec zachowywania tradycyjnej obcej ortografii, każącej pisać hippika i machina obok hymn, bardzo trudno oznaczyć. Że jeszcze Troc (1764) pisze: chyna, Chynczyk, machyna i Hyszpan, Hystoria itp., to może pierwotna polska awersja do %i (chi, hi), a może odbicie północnopolskiej wymowy. Przecie w dialektach do dziś nieraz Chyny czy chyb (— ile), i to nie tylko na Mazowszu. Ale wobec bezwzględnej dziś nawet u najstarszych ludzi wymowy: chimera, chiromancja, machina, Joachim, Himalaje, hipopotam, histeria itp., sięgającej chyba XVIII w., trzeba stwierdzić, że %i przynajmniej od paru pokoleń należy do normalnych grup fonetycznych literackiej polszczyzny. Co więcej, poza tradycyjnymi xy w pierwiastkach (jak chylić, ohydny) czy formach przypadkowych (jak głuchy, muchy, dachy), xi jest właściwie normalną polską wymową. Bo przecie przy ostatnich debatach ortograficznych pokazało się, że niezależnie od pierwotnej ortografii w swobodnej wymowie jako %i (h'i) brzmią wszystkie hipoteki -tezy -kryzje -chondrie, higieny, higroskopy, hipnozy..., a jako xy (hy) z często używanych tylko hydra i hymn (też hymen i hybrydy). Są i inne dowody siły grupy %i. Przede wszystkim występowała ona stale jako nagłosowa zgłoska przedsamogłoskowa w wyrazach obcych jak Hieronim, hieroglif, hiena, z czego powstała dzisiejsza w nich wymowa xie 1"D nawet Xe-, gdy inne xe (xenć. muxe, sluxem) utrzymały się bez palatalizacji. Nadto są fakty indywidualne: normalny hycel w ekspresywnym wykonaniu brzmi nieraz ty hiclul; z Grzechyni pod Makowem Podhalańskim opowiadano mi, że nazwę tej wsi słyszący ją po raz pierwszy stale mają tendencję wymawiać i pisać przez chi itp. Tu też leży wyjaśnienie różnicy między hydrą a hipnozą. Oto hydra i hymn są archaizmami, pozostałościami z pierwotnej percepcji obcych hi — boć ani Włosi, ani Niemcy nie rozróżniali tu y od / — jako xy, wszystkie inne mają normalne nowopolskie %i (chi, hi). Jest to paralela do cenzury, jedynej pozostałej z dźwięczną wymową łacińskiego s po półotwartych, właściwą Niemcom, głównym od średniowiecza dostarczycielom Polsce mówionej łaciny; ona jedna ocalała — wszystkie inne, jak konsul, kursor, falsyfikat itp. przybrały później romańską w tej pozycji, głównie francuską, wymowę s; stało się to po części sztucznie, przez uznanie tu s jako jedynej postaci kulturalnej, ale się stało. Słowem: 1) dzisiejsza polszczyzna kulturalna posiada samodzielne psychicznie* x tak w wyrazach obcych, jak i w swojskich, ale tylko w grupie xi- -li- i ewent. xie-', 2) nie znane w gwarach, zawdzięcza ono swe powstanie wyrazom obcym.

Strona główna

Sex ofertySex randkisexpornosex