-3. SŁOWNICTWO cz. 2
Ponieważ wszelkie tego rodzaju prace muszą się opierać przede wszystkim na dotychczasowych słownikach, przeto daję tu częściowy, przykładowy, obraz materiału, ilościowego i jakościowego, naszych najdawniejszych słowników: bezwzględnie najbardziej dotąd wartościowego Lindego* i chcącego być najobszerniejszym Warszawskiego.
Trzeba sobie jasno zdawać sprawę, o ile na nich można polegać. Trzeci, Słownik gwar polskich Karłowicza, rozpatrzyłem szczegółowo w IV tomie "Rocznika Slawistycznego" (1911), s. 199-243.
Linde
Godną uwagi ocenę Lindego daje Bruckner we wstępie do Języka Wacława Potockiego. Nie wszystkie jednak jego zarzuty są słuszne.
"Nieraz znowu pisownia mylna2, nie rząpie, tylko żąpie... znajdujemy w oryginałach" R. XXXI 284, co w Słowniku etymologicznym 663a urosło do poważnego zarzutu: "żąp, żąpia 'zbiornik wodny', z niem. Sumpf, w 15 wieku tylko żump, żumpiarze 'strycharze, co cegły robią', w żumpiu ('studni') wodę do tego mają. Linde wprowadził mylną pisownię z rz-, ależ rząp (p.) całkiem co innego, prasłowiańskie" ('ogon'). Jak często, tak i tu trzeci już raz występuje Bruckner z tym niesłusznym zarzutem; najobszerniej rozwinął go w PF VI 2-3, gdzie pisze: "W obu tak starannych wydaniach krakowskich Krescentyna* z roku 1549 i 1571 czytamy [a tu Linde wręcz w błąd badacza wprowadza] żąp, nie rząp, np. żąpie albo karłuby ku zachowaniu wody; na wirzchu onego żąpia [wystawić] skarłub, chocia srąb niejaki; studnie, żąpie i przychody wodne itd.; Linde pisze te przykłady przez rz". Ale skoro sam Bruckner podaje tamże pisownię przez rz z lat 1578 i 1650, co więcej, z Knapiusza, skoro Łabęcki, Słownik górniczy, zna ją już z 1577 (v. PF VII 201), to nie Linde ją wprowadził. Na dobitek mylne są właśnie dane Brucknera
0 Krescentynie, bo tylko 1. jego wydanie ma na s. 652 żąpie
1 w żąpiach, 2. natomiast w tymże treściowo miejscu na s. 655 już rząpie i w rząpiach. Linde tylko w tym się pomylił, że w spisie źródeł jest u niego "Crescencyusz... 1549", cytaty zaś są z wydania z 1571, co nie zmienia faktu, że stała zmiana pisowni tego wyrazu nastąpiła między 1550 a 1571. Nie słownikarz więc winien, ale życie, które wtedy, jak się to nieraz dzieje, pomieszało dwa różne, podobne, a wychodzące już z użycia wyrazy (zbliżenie zaczęło się zresztą już dawniej, boć -p żąpia nie miało uzasadnienia w niem. Sumpf).
2 Tu rozstrzelone.
Z literatury żaden z nich nie jest znany po XVII w. W mowie ludowej zanotowano w dwu okolicach: w gwarze górniczej pow. będzińskiego: "Nie przewódźże nad nami, panie sztajger, bo cie djasi porwom i w zomplu [cf. częste grabie] się ochlapiesz wody brudnej" PF III 497 (w SGP pominięte), 2) w znaczeniu po prostu 'studni' na Warmii, gdzie nie wszędzie znane: "A to ne brak tam wody kupać, jek w Gryźlinach [pod Watemborkiem, dziś Barczewem], gdzie tyło jeden żąpś na cała zieś" W. Barczewski, Kiermasy na Warmii, 1919, s. 67. Prawdopodobnie i tam utrzymało się pierwotne z, ale ponieważ na Warmii już się nieraz rz wykoleja i miesza z ż, przeto pewności nie ma.
Że jednak Linde nie jest tu bez skazy, pokazuje jego przemiana pawez na pawęże, o czym na s. 329-343.
Natomiast filologiczne braki Lindego Bruckner pomija, słusznie tylko jako "walny niedostatek", wytykając "nieoznaczanie brzmień ściśnionych, a i e" (s. 279-280); czy jednak ich "znaczenia i roli początek wieku XIX jeszcze wcale nie przeczuwał", o tym nawet na podstawie Kopczyńskiego można być innego zdania. Wobec tego zaznaczę tu dwa poważne braki, których zrozumienie przez Lindego nie mogłoby nas dziwić.
1.Obojętność na wydanie, z którego bierze materiał. Dość przytoczyć, że Kochanowskiego daje według wydania z 1639, Skargi Żywoty świętych nawet z 1790, a wiadomo, jak w późniejszych wydaniach zmieniano wyszłe z użycia wyrazy i formy, nawet u znanych pisarzy. Dla ilustracji daję tu małe zestawienie z żywota św. Salomei w II t. tych Żywotów według wydania z 1603 (s. 959), a z r. 1790 (s. 312).
a. Różnice słownikowe i słowotwórcze:
iejliby — wespolek z oblubieńcem jeżeliby — wespół z o.
niżli — do niey do komory wchodził niżeli — d. n. d. pokoiu w.
By nie dla Pana Boga — legia — wszyt- Gdyby n.d. P.B. — położyła się — wszystkim — konopnych — nakupiła kim — konopianych — nakupiła imion fortun
wiele — aż ostatnie w Krakowie został w. — aż naostatek w Kr. z.
panienki swoie duchownie buduiąc p.s. duchowne świątobliwym życiem b.
w niemoc — poznała o bliskiey śmierci w chorobę — wiedziała też o bl. śm.
iejti zachować tego nie będziecie i. zachowywać t. n. b.
Studia z historii polskiego słownictwa
kśieniey Abbatyśie Xieni czyli Abbatysie
ciało moie bracia ku pogrzebu mieć chcą br. do pogrzebu m. c.
ku obciążeniu wiela ich iestem k. o. wielu ludzi i.
yyżrzaia ią siostra iedna, a ona śię ujrzała i. s. i., iż ona s. ś.
śmieie
Wydawca z końca XVII w. rozumiał więc imiona tylko jako 'nomina', nie rozumiał, że ksieni w XVI w. była 'panią' ('księżną'), nie 'przeoryszą', raziły go niemoc i ku, niektóre przysłówki na -'e, nie odczuwał już w pewnych połączeniach spójników by i a (on(a))...
b. Różnice morfologiczne:
zwoiowaniem ziemie — iużbych — dwie zw. ziemi — iużbym — dwie
siestrze — braćiey — wielkimi cudy. siostry — braci — wielkiemi cudami.
c. Różnice składniowe:
Ducha Boskiego napełniona — gdy Duchem boskim napełniona — gdy
dorastało oboie — wezwała sióstr, y dorastali oboie — wezwała siostry,
upominała ich. upominała ie.
Przy Skardze każdy przynajmniej wie, z jakiego to czasu autor. Ale gdy się w "poczcie pism... przytaczanych" znajdzie "O cieplicach we Szkle Erazma Syxta, 1780", to któż wpadnie na myśl, że cytowane stamtąd zapamiętywa 'zapomina' mogło się tam zachować z 1. wydania r. 1617, czyli w tym znaczeniu wcale nie być właściwym dla końca w. XVIII? Przy połowie może dzieł dat jednak nie ma zupełnie, a któż bez grzebania się po bibliografiach będzie wiedział, że np. 15 pozycji Szymona Wysockiego to początek w. XVII? Tak więc wiele pozycji jest dla chronologii językowej nie do użycia.
Jak często nie zdają sobie z tego sprawy nawet sumienni badacze, pokaże następujący przykład. Dr P. Zwoliński w streszczeniu swej pracy Liczebniki zespołowe typu samowtór, samotrzeć... (Sprawozd. PAU za styczeń 1948, s. 19) pisze: "Pierwszy niewątpliwy przykład pochodzi z 2 poł. XVI w.: Przyszła do niego Matka Boża samotrzeć Sk. Żyw. I 117" i żadnej mu wątpliwości nie nasuwa fakt, że Linde wyzyskał Żywoty świętych Skargi według wydania z r. 1780; a przecie łatwo było sprawdzić w Bibliotece Jagiellońskiej, że jeszcze w wydaniu z r. 1585 było: "Przyszła do niego przeczysta Matka Boża sdmotrzecia"; pierwszy podany przez niego niewątpliwy przykład jest o 60 lat młodszy. Trudniej to było sprawdzić pracującemu w Uppsali doc. J. Trypućce, a jednak dziwi, że w pracy Mianownik w roli przysłówka w słowiańskich językach. I (Uppsala Universitets Arsskrift 1948:3, s. 15), silnie gdzie indziej akcentując konieczność czerpania z pierwszego źródła i mając z tego autora "samoczwarta... puściła się na morze", bez wahania bierze to samotrzeć z wydania o 200 lat późniejszego.
Z tym się łączy ogólna niedokładność skrótów. Gdy np. s. Świszcz mamy "strzała z szelestem lecąca, dla zabawki tylko. Dusz. 25", to przy braku w "poczcie" tego "Dusz." bylibyśmy bezradni, gdyby — tym dziwnym razem — SW nie miał tegoż cytatu z oznaczeniem "Sak.", po czym dopiero u Lindego znajdujemy Kasjana Sakowicza Traktat o duszy. Gdy s. ogromny mamy skrót "Sak. Pr.", nie wiemy, czy to Kaliksta S. Probłemata o przyrodzeniu ludzkim, czy może Kasjana S. Perspektywa błędów dysunitów. Kto jest dający ważny dla naroszczenia cytat "Rydel", o tym nie pouczy i Estreicher, aby się zaś domyślić, kim może być cytowany s. rozstrzelić "Mag. Msk.", na to trzeba być specjalistą od epoki stanisławowej.
2. B ł ą d, przed którym już fdologia klasyczna XVIII w. powinna była Lindego przestrzec, to niedokładne cytowanie: nieraz zmienia on zdanie (często dla skrócenia go), bacząc tylko, by został wyraz czy znaczenie, o które mu chodzi, na czym cierpi głównie składnia. Błąd to bardzo ważny, bo zmniejsza wartość największej zalety najlepszego z naszych słowników i największej jego nowości, którą góruje nawet nad swym mistrzem Adelungiem, a którą jest obfite przytaczanie nie samych tylko luźnych wyrazów, ale obszernych rozwiniętych zdań. Znamienna tu będzie już gramatykarska, pedantyczna przeróbka Knapiusza: Cn. 1643: "Patrzę nie to iest, co widzę: bo może kto patrzyć a nie widzieć, że złe oczy ma, abo daleko tego iest na co patrzy, abo drobne" — L. (rzekomo z wyd. 1641, ale to to samo):
^Patrzyć, nie iest to, co widzieć, bo może kto patrzyć, a nie widzieć, że złe oczy ma, abo daleko tego iest, na co patrzy, abo że to [dodane 2 wyrazy] drobne". Ale bardziej pouczające są przykłady z Nadobnej Paskwaliny Samuela Twardowskiego (wyd. z 1701, tu z wprowadzeniem j; dla ułatwienia oznaczam też wiersze według wydania Pollaka w BN):
S. v. cięgatura: oryginał:
Niżby przyszła do siebie, ku jej wyzwoleniu Satyr ręce obróci, wielkie i niezgrabne, A sztuk nie upatrując, owe to jedwabne Potarga cięgatury niesłychaną mocą (III 476-479).