Menu

Polecamy

II. Studia wyrazowe - Póki i nim cz. 3


4 Czy to poty 'póki' jest w jakim związku z takimże poty poznańskim, o którym s. 54, powiedzieć nie umiem, raczej jednak są od siebie niezależne; to wygląda na indywidualnie źle nauczone zam. rodzimego może u autora jak długo - tak długo-
póki i nim my nie wpierw stąd się ruszym, Ku domom naszym, lub indziej, aż poty ona jednego Z pośród achejskich młodzieńców nie weźmie, nie pojmie za męża
(II 131-132);
... Ale ja krzykiem bogów wieczystych przerażać
Tak długo będę, aż poty Dzeus — wam nie ziści zapłaty (II 139),
ale również:
... żaden z nas wyspy nie doźrzał
... aż poty dziób nawy utknął na brzegu (IX 148);
... jedziemy ustawnie,
Sześć dni, sześć nocy, aż poty spełnił Kronida (XV 477).
Wobec tego nie dziw, że i na odwrót spotykamy nie po aż:
Niechaj go strachy nijakie, ni złe, ni męka opada, Aż nie postawi swej nogi na ziemi ojców (VII 221).
Gdyby Wittlin miał w ogóle język prosty, można by się z tymi danymi liczyć jako z faktami historii polskiego póki. Ponieważ jednak cały jego przekład roi się od językowych szukanych osobliwości, pozostanie to odosobnionym, sztucznym zjawiskiem, prawdopodobnie zaczerpniętym z Lindego, który na to — jakeśmy widzieli — specjalnie zwrócił uwagę. Wittlin albo to pojął jako zasadniczą cechę staropolszczyzny, albo chwycił po prostu jako jedną z tych osobliwości, za którymi tak goni. Brał przecie z Lindego nie tylko normalne wyrazy staropolskie, ale i unikaty, anaŁ, eipr|ueva, jak:
Z oka wytargnął rękami płonącą kłodę oliwną I precz ją grzonął daleko (s. 156, też 158); ... ręce na kark zarzuciwszy,
Cały się wokół przewinę pod cerewizną capową (157);
Boga ta, przy mnie stanąwszy, pocznie w te słowa przemawiać (82, też 255).
Itp. A jeśli w jakim wyrazie znalazł formę wykolejoną, to jej dawał pierwszeństwo: tak np. nie dość mu było gr. iSpróc oddać nie przez pot, ale, wprowadziwszy archaiczną zolę 'popiół', 'ług' wziął ją na dobitkę nie w tej, normalnej, u Lindego z czterech autorów cytowanej postaci, ale w jeden raz napotkanej hiperpoprawnej, "szadzonej":
Aż z członków tryśnie mu żoła i cały nią zapotnieje (192),
gdzie drugie zdanie, po /, jest wyjaśniającym ją dodatkiem tłumacza.
Jakie braki ma Wittlin w normalnym polskim poczuciu językowym, widać w jego nierozeznawaniu się w czasownikach jedno-i wielokrotnych, a więc w kategoriach, będących w dzisiejszej polszczyźnie u szczytu swej bezwyjątkowości. Potrafi on o jednorazowym posiłku napisać:
Tako więc gończy Hermejas spożywał sobie i pijał (s. 98).
Bywało oznacza u niego czynność jednorazową:
A gdy — bywało — wstępujem, najszlachetniejsi z Achajów, W drewniany konik5 Epeja (190),
a (na tejże stronie) było — wielokrotną:
Ilekroć — było — siadamy tam, aby raić o Troi.
Staropolskie i ludowe wpol.-mpol. po-, roz-, u-kazować mają tu
znaczenie jednokrotne, np.:
Znaj, żem tu przybył wiedziony żądzą za Tejrezyjaszem.
Który mi miał pokazować, którędy wrócę najlepiej
Do naskiej ziemi, do domu, do mej Itaki urwistej (189),
jakby Tejrezjasz miał prowadzić Odyseusza do samej Itaki; tamże, u wejścia do Hadesu
Pierwszy się ukazował [oczywiście raz jeden] duch Elpenora (177);
podobnież
Król rozkazowa! zarzezać Dwanaście skopów (132); gdzie indziej Melantej
Ledwo ich zoczy — już imie laiwać im i szyderczem
Urągać słowem (269), dobrze, że nie urągiwać. Itp. Wobec takich braków dzisiejszych trudno się było spodziewać nie tak znów trudnego zrozumienia, ze stp. krzykać, widać, słychać (do dziś niesłychany 'o którym się nigdy nie słyszało') były wielokrotne, choć przecie obowiązany to wiedzieć każdy archaizator. Ale skoro Wittlin jednorazowo krzyka (204), to mc
5 Tak zdrobniale nazywa się ogromny koń trojański, mieszczący w sobie grono wojowników.
Póki i nim
dziwnego, że dla wyrażenia częstotliwości tworzy niesłychane słycho-wać, np. (na tejże stronie, ale też 214, 257):
Tom później — było — slychowal od pięknowłosej Kalipso.
Powyższe cytaty wzięte są z 1. wydania (1924). W 2. (1931) tłumacz ilość archaizmów zmniejszył; że jednak mylne jest mniemanie Frydego ("Ateneum" II, 1939, 436), jakoby z nich "tekst oczyścił", dowodzi choćby utrzymanie powyższych żoł, cerewizn itp. Natomiast poinformował Wittlina ktoś z normalnym poczuciem językowym o znaczeniu form -kazować i krzykać, bo te z 2. wydania znikły, choć zostały fałszywe znaczeniowo pijał, łaiwać, bywało i było. Co więcej, był to prawdopodobnie jakiś tak często pogardzany językowy fachowiec, skoro wskazał też nie tylko niemożliwość formy słychował, ale nawet pseudoarchaiczność praesentiów opasywasz (61), nakazywa (125); dwie ostatnie nie dziwiły zresztą u lwowianina, bo we Lwowie pod wpływem tak piszących Brucknera i Krćka uznawało się je za formy staranne! Szkoda, że ten doradca nie doradził też zmiany obchodzących nas tu połączeń póki bez nie i póły w znaczeniu 'póki'. Oczywiście dobrze, że garść rażących zwrotów została z 2. wydania usunięta — mimo to z językowego punktu widzenia nie zasługiwało ono na nagrodę Pen-Clubu — ale pozostaje faktem, że owe póki odniało i aż póły dziób nawy utknął napisał człowiek nie mający pełnego poczucia polszczyzny, wskutek czego musi się je postawić poza nawiasem normalnego rozwoju tego języka.
Subtelnościami składni tych spójników szczegółowiej zajął się pierwszy Krasnowolski, Systematyczna składnia języka polskiego, 1897, §§ 393-397, i w zasadzie zupełnie dobrze to ujął i ugrupował, dzieląc na zdania odpowiadające na pytania: kiedy? — jak długo? — dokąd?, i na wyrażające czynności ze zdaniem nadrzędnym równoczesne, wcześniejsze lub późniejsze. A jednak i on pomieszał raz aż, czyli póki nie, z nim, dając mianowicie w § 393, 3) Mickiewiczowy przykład "Z opieki nie wypuścił, aż człowiekiem zrobił" między przykładami na nim, zanim, zamiast go umieścić
^.^wnictW
^i, ze Mickiewiczowego "poty będą trąbić bez spoczynku, póki się wszystko rycerstwo rozbudzi", nie można określać po prostu jako "rzadsze", gdy jest ono zwracającym uwagę prowin-cjonalizmem.
Zbył tę sprawę byle czym Szober, Gramatyka języka polskiego2, 1923, § 691, ograniczając się do podziału zdań czasowych na współczesne, wcześniejsze i następujące po czynności zdania nadrzędnego; ciekawe przy tym, że Mickiewiczowe zdanie "aż człowiekiem zrobi- określa jako zawierające czynność wcześniejszą, gdy Krasnowolski ujął ją jako późniejszą. A najzupełniej pominął nasuwające się tu trudności w Słowniku ortoepicznym (1937)!
Dziwnie formalnie wypadło to zagadnienie na s. 221-224 Składni opisowej współczesnej polszczyzny kulturalnej, 1937, Klemensie-w i c z a, a więc w książce, na ogół dającej właśnie ujęcia znaczeniowe. Pomijając już niezrozumiałe z punktu widzenia polszczyzny współczesnej zaliczenie póki do zaimków zespolenia (gdy nim z tegoż punktu słusznie się znalazło między spójnikami), zaciera się tu rozróżnienie póki, dopóki od póki nie, dopóki nie na korzyść obojętnej w tym wypadku różnicy między póki a dopóki, a co ważniejsza, nie uwydatnia się różnica między póki a nim: autor wprowadza pojęcie bezpośredniej uprzedniości, wyrażanej przez skoro tylko (lepszy w innym miejscu podany przykład z Mickiewicza: "ledwie Sędzia zoczył Papiery i ołówki, poznał rysownika"), ale nie stosuje tego przy następczości, gdy to właśnie najistotniejsza różnica między obchodzącymi nas tu spójnikami.
Też Lehr-Spławiński w nie ukończonym* jeszcze Nowym słowniku języka polskiego (Trzaski, Everta i Michalskiego) pod dopóki nie rozróżnia czasownika równoczesnego od następczego, a wyjątkowe znaczenie 'zanim' określa po prostu jako rzadsze, oczywiście dlatego, że występuje u Mickiewicza. — Tamże dwie inne niedokładności: 1) wyraz określony tylko jako spójnik, choć przecie noże być i przysłówkiem, jak właśnie w przytoczonym z Lindego
Łosiowi (Krótka gramatyka historyczna języka polskiego, 1927) idzie oczywiście o stronę historyczną, ale przecie i ta musi mieć kategorie opisowe: w § 497 jest więc mowa o wiązaniu za pomocą przysłówków względnych lub nieokreślonych, w § 498 za pomocą właściwych spójników, co zresztą znów nie bez niekonsekwencji: w § 497 mowa m.in. o poko, w 498 o dopóki nie. Przyznać trzeba, że mamy tu jedyne dotąd, choć króciutkie, wskazówki co do rozwoju historycznego, jak znów w jego Składni (Encyklopedia PAU III 1915, 218-219, to samo na s. 400 zbiorowej Gramatyki języka polskiego, 1923) jedyne uwagi co do ich genezy. Ale strona opisowa jeszcze szwankuje: nie omówiony jest bliżej stosunek nim do niż, nie tylko dawniejszego, a przy aż niezupełnie jest jasne, co się rozumie przez skończenie czynności zdania pobocznego (o czym zaraz niżej). — Trudno rozstrzygnąć, od Łosia czy od Karłowicza pochodzi fałszywe określenie w SGP znaczenia trzech przykładów spójnika poczem, o czym p. II B 2.
Nie wchodząc więc w znaczenie innych spójników czasowych (np. podczas gdy), mamy tu trzy rodzaje czasowości:
1) Równoczesność, wyrażaną przez póki, dopóki z czasownikiem niedokonanym, zaprzeczonym lub nie. Możemy powiedzieć zależnie od sytuacji: siaduje tu, póki słońce świeci lub siaduje, póki nie świeci (oczywiście i zdanie nadrzędne może być zaprzeczone); także w zdaniu nadrzędnym normalnie mamy czasownik niedokonany, nie można powiedzieć: usiadł, póki słońce świeciło, ale: siedział, póki słońce świeciło. Takie użycie póki jest — jak zobaczymy — starsze, ale przecież nie najstarsze; poprzedziły je: stp. dojąd i do dziś możliwe dokąd (czasem pokąd), w ostatnich czasach zjawia się też jak długo. Ten stosunek równoczesnego trwania znaczę dalej: rcz.
2) Następczość bezpośrednią (dalej: nast. bezp.), wyrażaną przez aż z czasownikiem dokonanym nie zaprzeczonym przez póki, dopóki z dokonanym zaprzec/nr.*"-
ująć jako: czasownii- Jypadku czynność zdania nadrzędnego, z natury rzeczy niedokonana ub dokonana zaprzeczona)6, ustaje dokładnie w chwili, gdy się iczyna czynność zdania czasowego, którego orzeczenie ma więc ostać czasownika inchoatywnego, ściślej: momentalno-ingresywnego, j. takiego, którego tylko początek zaznacza się w danej sytuacji jako lokonany. Z dwu więc znaczeń7, np. czasownika zaśpiewać w zdaniu: "na ogólną prośbę zaśpiewał piosenkę" 'prześpiewał całą' jest duratywne, ale: "wtem ktoś zaśpiewał" 'zaczął śpiewać' — ingresywne; po póki nie ma się do czynienia z drugim: "było przyjemnie, póki nie zaśpiewał" znaczy 'póki nie zaczął śpiewać', bo w pierwszym przypadku powiedziałoby się: póki piosenki nie odśpiewał. Tylko w ten sposób należy rozumieć określenie Łosia (Krótka gramatyka historyczna 354/5), że w konstrukcjach z dopóki nie, "czynność, wyrażona w zdaniu nadrzędnym, trwa... tak długo, dopóki nie s k o ń c z y się to, co wyraża orzeczenie zdania podrzędnego". — Czy w zdaniach pobocznych stosujących po głównych użycie aż lub póki nie, przeważnie zupełnie dowolne, w razach, gdzie jedno z nich brzmi lepiej, ma jaką podstawę gramatyczną, czy raczej słownikową, a nawet tylko indywidualną, nie umiem rozstrzygnąć. Historycznie — o czym niżej — póki nie jest późniejsze, od początku natomiast występuje aż lub aliż.

Strona główna

Sex randkiSex ofertyPornoSex ogłoszeniasex