Jak porozumiewają się ludzie
Odpowiedź na pytanie „Jak porozumiewają się ludzie?" wydaje
się bardzo prosta: wystarczy przecież powiedzieć, że pośredniczy
w ich kontaktach język, że to on umożliwia wymianę myśli i sygnalizowanie
uczuć. Ale już znacznie większe trudności sprawiłoby nam
określenie, czym jest język i dzięki jakim właściwościom zdolny jest
odegrać rolę owego pośrednika. Jak to się na przykład dzieje, że wypowiedź
bywa z zasady rozumiana w sposób zgodny z intencjami jej
twórcy, choć słuchacze (lub czytelnicy) mogą być w różnym wieku,
reprezentować odmienne środowiska, mieszkać w bardzo od siebie
odległych częściach kraju? Zapewne nasunie się nam wyjaśnienie,
że składniki tej wypowiedzi: wyrazy i połączenia słowne z n a c z ą
dla nich to s a m o . Każdy Polak na informację „Jest piękna pogoda"
zareaguje podobnymi wyobrażeniami: bezchmurnego nieba o
błękitnej barwie, blasku słońca, łagodnego powiewu wietrzyka lub
całkowitego bezruchu powietrza. Elementy językowe zatem kierują
uwagę odbiorców tekstu na ściśle określone przedmioty i zjawiska
rzeczywistości, reprezentują je, są ich z n a k a m i . Język zaś jest
u p o r z ą d k o w a n y m z e s p o ł e m ( s y s t e m e m ) takich z n a k
ó w .
Tu jednak mogą nas ogarnąć wątpliwości: wyrazu znak używamy
przecież w różnych sytuacjach; mówimy: „Mój kolega ma na ręce
czerwony znak po oparzeniu"; „Niebo ciemnieje — to znak, że będzie
burza"; „Dyrygent dał znak orkiestrze"; „Długi gwizdek sędziego
jest znakiem rozpoczęcia i zakończenia meczu lub jego części";
„Nazwy pierwiastków chemicznych zastępuje się we wzorach
znakami literowymi". Czy istotnie środki słowne są podobne do
wszystkich tych znaków? Z pewnością nie ma zbyt wielu analogii
między blizną czy zachmurzeniem nieba a elementami językowymi.
Pierwsze są niezależne od woli człowieka, mają charakter obicktywny, przyrodniczy; można je tylko odpowiednio zinterpretować,
t j . na ich podstawie wysnuwać wnioski co do ich przyczyn (np. oparzenia
w wypadku blizny) lub następstw (burzy w wypadku zachmurzenia).
Drugie natomiast powołuje się do życia świadomie i celowo,
aby za ich pośrednictwem przekazać określoną informację. Bliższe
podobieństwo łączy bez wątpienia środki językowe z gestami (np.
dyrygenta, milicjanta na skrzyżowaniu ulic) i takimi układami dźwięków,
jak gwizdek sędziego czy głos syren fabrycznych. Należy zatem
rozróżnić z n a k i n a t u r a l n e , inaczej o z n a k i lub s y m p t o m y
— i z n a k i u m o w n e , celowo do kogoś kierowane, czyli s y g n a ł y
(ruch batuty dyrygenta adresowany do całej orkiestry albo poszczególnych
wykonawców, dźwięk dzwonka sygnalizujący właścicielowi
mieszkania, że ktoś czeka na otwarcie drzwi dtp.).
Znaki umowne dzielą się z kolei na o b r a z y i s y m b o l e . Przyk
ł a d em sygnałów pierwszego rodzaju są rysunki informacyjne na
dworcach kolejowych, plakaty, niektóre szyldy itp. Podstawą ich
działania jest rzeczywiste, materialne podobieństwo znaku do
t e g o , co on oznacza (np. rysunek pieczonej gęsi i butelki na szyldzie
informuje, że w tym miejscu można zjeść potrawy z drobiu
i zamówić jakiś napój). Odmiennie funkcjonują sygnały drugiego
rodzaju, zwane symbolami. Wprawdzie i one mają postać fizyczną
o d b i e r a n ą zmysłowo: wzrokiem (np. flaga państwowa na statku),
słuchem (gwizdek sędziego), dotykiem (serdeczny uścisk d ł o n i ) ,
niekiedy także węchem (nieprzyjemny zapach substancji dodawanej
do gazu w celu ujawnienia nieszczelności instalacji), ale między
ową postacią a informacyjną wartością znaku nie ma żadnego
n a t u r a l n e g o związku. Nic nie stoi na przeszkodzie temu, by sygnałem
rozpoczęcia zawodów sportowych stał się inny, dobrze słyszalny
dźwięk lub łatwy do zaobserwowania znak; zresztą w niektórych
konkurencjach właśnie tak jest: początek biegu obwieszcza
strzał startera, rozpoczęcie regat — wystrzelenie rakiety itp.
Zależność między formą a funkcją symbolu jest wynikiem ustalonego
społecznie z w y c z a j u, czyli k o n w e n c j i . Kształtuje się ona
dowolnie (np. w Polsce energiczny ruch głową w płaszczyźnie poziomej
jest znakiem zaprzeczenia, w Bułgarii — potwierdzenia),
ale raz przyjęta, obowiązuje każdego członka danej społeczności.
Zmiana konwencji jest oczywiście możliwa, wymaga to j e d n a k powiadomienia
wszystkich użytkowników danego sygnału, tak jak to
jest np. w wypadku uzpełnienia lub modyfikacji systemu znaków
drogowych.
Spróbujmy z tą ogólną charakterystyką znaków umownych zestawić
właściwości środków językowych — wyrazów i ich połączeń.
Mają one określoną postać materialną: pierwotną — dźwiękową
(akustyczną) i wtórną — wzrokową (graficzną) — oraz taką, a nie
inną funkcję, nie wynikającą jednak z ich cech fizycznych. Nawet
tak zwane wyrazy dźwiękonaśladowcze, imitujące zjawiska, które
odbieramy słuchowo (np. świst, gwizd, trzask, jęk), mają charakter
konwencjonalny, swoisty dla danego języka. Wydawałoby się, że
nie ma nic naturalniejszego niż sposób naśladowania żałosnego,
przeciągłego dźwięku, który wydaje człowiek cierpiący, w polskim
czasowniku jęczeć. A przecież nawet najbliżsi sąsiedzi tę samą
sytuację realną oznaczają inaczej: w języku rosyjskim i niemieckim
odpowiednie czasowniki nawiązują do wykrzykników och i ach
(oxarb, achzen). Język więc jest niewątpliwie systemem znaków
umownych, a konwencja dotycząca zasad ich użycia jest wspólna
wszystkim członkom takich społeczności, jak naród, narodowość,
plemię. Wyrazy języka, którego nie znamy, nie są dla nas znakami,
nie niosą żadnej informacji; odbieramy wzrokowo lub słuchowo
ich postać zewnętrzną, nie umiemy natomiast przypisać im jakiejś
funkcji.
Język współistnieje z innymi systemami znaków, powołanymi do
życia przez społeczność ludzką i służącymi jako środki porozumiewania
się w jej obrębie, czyli z tak zwanymi k o d a m i . Niektóre
z nich mają w stosunku do niego funkcję uzupełniającą (np. kod
kwiatowy, wyrażający to, co w „języku słów" przekazać jest bardzo
trudno: charakter i intensywność uczucia), inne — w pewnych okolicznościach
— zastępczą (np. sygnalizacja morska za pomocą różnobarwnych
chorągiewek, „wyręczająca" znaki językowe w sytuacji,
w której nie byłyby słyszalne). Środki różnych kodów mogą występować
łącznie, w obrębie jednego komunikatu, np. napis „Nie palić!",
„Palenie zabronione!" uzupełnia się często rysunkiem przekreślonego
papierosa, w podręczniku matematyki sąsiadują ze sobą
i wspierają się wzajemnie kody: słowny, cyfrowy, rysunkowy, czasem
literowy. Przypomnijmy jeszcze raz cechy wspólne wszystkich
tych systemów komunikacyjnych; stanowią je:
1) charakter materialny znaków;
2) odsyłanie do określonych zjawisk rzeczywistości, innych niż sam
znak;
3) rola sygnałów kierowanych świadomie przez nadawcę do tego,
a nie innego odbiorcy (lub odbiorców);
4) nierozerwalny związek formy i funkcji znaku, opierający się
w obrazach na fizycznym podobieństwie znaku i rzeczy oznaczanej,
w symbolach zaś — na społecznej umowie przestrzeganej przez
członków danej społeczności.